"Diablo" Włodarczyk szczery do bólu. Na to wydał fortunę. "Gdybym miał zsumować"
Trudno byłoby znaleźć polskiego kibica boksu, który nie zna Krzysztofa Włodarczyka. W końcu popularny "Diablo" to m.in. były mistrz świata organizacji WBC. W trakcie kariery pięściarz zmagał się z wieloma problemami w życiu prywatnym. Przy okazji miał też swoje kosztowne zachcianki i fanaberie. W 2016 roku ujawnił, na co nie żałował pieniędzy.

W zawodowym boksie Krzysztof Włodarczyk zadebiutował w 2000 roku. Pierwszą porażkę poniósł dopiero trzy lata później. Wraz z upływem czasu stawał się coraz lepszym pięściarzem. W końcu sięgnął po mistrzowskie pasy WBC i IBF w wadze junior ciężkiej.
Ostatnią walkę "Diablo" stoczył w maju zeszłego roku. W ojczyźnie - konkretnie w Kaliszu - zdobył tymczasowy pas WBC wagi bridger, nokautując Adama Balskiego w 10. rundzie. Sportowe dokonania w przypadku Włodarczyka to nie jedyny temat, którym przez lata żyły media.
Na to "Diablo" Włodarczyk wydawał "morze kasy". Ujawnił wprost: Chyba bym oszalał
Zdaniem dziennikarzy i ekspertów cały życiorys 44-latka to niemal gotowy materiał na film. Podczas wieloletniej kariery "Diablo" na ringu zarobił fortunę, której raczej nie przeznaczał na inwestycje.
- To prawda, nieumiejętnie gospodarowałem pieniędzmi. To temat, który mnie dołuje - powiedział w 2016 roku w rozmowie z Interią Sport. Popularny pięściarz był miłośnikiem... motocykli. - Na przykład dwa razy, rok po roku, kupiłem nowiutkie motocykle. Każdy z nich kosztował mnie po 60 tys. złotych, a następnie sprzedałem maszyny z bardzo dużą stratą. To jedna z wielu moich zachcianek, a że kocham motory, w pewnym okresie nie mogłem sobie odmówić takiej fanaberi - tłumaczył.
Nie chodziło jedynie o pasję do motoryzacji. - Przykładowo naszła mnie ochota pojechać na obiad do Trójmiasta. Kilkaset złotych na paliwo, tyle samo na jedzenie. A nieraz zostawałem na noc, więc jeszcze dochodził hotel. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że bywały okresy, gdy jeździłem co tydzień, czasami na więcej dni, to regularnie wydawałem morze kasy - dodawał.
W temacie finansów Krzysztof Włodarczyk ma bardzo gorzkie refleksje.
Wiele razy wydawałem na bzdury... Gdybym miał zsumować, ile ja pieniędzy przejeździłem, to chyba bym oszalał
Co ciekawe, podobną opinię w tym temacie ma Andrzej Wasilewski. Jego wieloletni promotor w podcascie "W cieniu sportu" przyznał przed dwoma laty, że "Krzysiek Włodarczyk radośnie wydawał wszystko, a na pewno mógłby mieć ładnych kilka nieruchomości użytkowych i mieszkalnych".
- Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, przynajmniej mam fajne wspomnienia - podsumowywał w rozmowie z Interią.















