Reklama

Reklama

Deontay Wilder obronił pas, ale czekają go dwie operacje

Deontay Wilder (37-0, 36 KO) rozbijając w sobotnią noc Chrisa Arreolę po raz czwarty skutecznie obronił tytuł mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC, ale zwycięstwo to okupił pękniętą kością prawej ręki i zerwaniem bicepsa. Wszystko to sprawia, że czeka go teraz prawdopodobnie długa przerwa. I dwie operacje.

Jay Deas, wieloletni menedżer i trener championa, poinformował, że pierwszy zabieg odbędzie się prawdopodobnie już w poniedziałek. Lekarze zajmą się kością. Potem będzie jeszcze jedna operacja - prawego bicepsa.

"On bije bardzo mocno, aż za mocno, a ma budowę typowo koszykarską i nie wytrzymują jego małe kości. Deontay jest typowym puncherem i próbując to wykorzystać używa takich rękawic, które pozwalają też mocno bić podczas walki. Będziemy więc musieli chyba zmienić rękawice. To może odebrać trochę mocy w jego uderzeniach, za to będą bardziej chroniły jego ręce' - stwierdził Deas.

Przypomnijmy jeszcze, że wkrótce władze federacji ogłoszą ostateczną decyzję w sprawie ewentualnej walki z Aleksandrem Powietkinem (30-1, 22 KO), z którym Amerykanin miał spotkać się w maju.

"Wygląda na to, że w tym roku już nie zaboksuje" - przyznał Lou DiBella, promotor mistrza. "Trzeba podkreślić, że Deontay ma wielkie serce. Boksował przecież dłuższy czas jedną ręką, a i tak dominował nad Arreolą".

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Deontay Wilder | Chris Arreola

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL