Reklama

Reklama

Deontay Wilder: Może być Whyte, ale potem Joshua

Mistrz WBC w wadze ciężkiej Deontay Wilder (40-0, 39 KO) zapowiedział, że zgodzi się na walkę z Dillianem Whyte'em (23-1, 17 KO), ale tylko pod warunkiem otrzymania obietnicy, że jego następnym rywalem będzie Anthony Joshua (20-0, 20 KO).

Obaj Anglicy są promowani przez Eddiego Hearna. Szef Matchroom Boxing chciałby, żeby Wilder zmierzył się z Whyte'em, ale Amerykanin nalega na starcie z Joshuą. W środę dał jednak do zrozumienia, że pójdzie na kompromis.

- Jak w kontrakcie będzie gwarancja pojedynku z Joshuą, to mamy walkę. Sprowadzimy Whyte'a do Ameryki i spierzemy mu dupsko. To będzie łatwizna. Z naszej strony nie ma problemu. To oni robią problemy, bo mają wiele do stracenia - powiedział "Brązowy Bombardier".

Hearn oferował Wilderowi walkę z Whyte'em już kilka miesięcy temu. W tym tygodniu poinformował, że złożył mu kolejną, jeszcze lepszą z finansowego punktu widzenia propozycję. Pojedynek mógłby się odbyć już w czerwcu.

Reklama

Angielski promotor podkreśla też, że chętnie widziałby Wildera w swojej stajni. Karierę Amerykanina prowadzi obecnie Lou DiBella, którym zdaniem Hearna robi za mało, aby wypromować nazwisko mistrza WBC.

- Myślę, że są szanse [na to, że podpiszemy kontrakt]. Jak mógłby on myśleć, że podpisanie z nami kontraktu nie byłoby dobrym pomysłem? Za walkę z Whyte'em mógłbym mu pewnie zapłacić dwa razy więcej od jego najwyższej gaży w karierze, a potem moglibyśmy bardzo łatwo doprowadzić do starcia z Joshuą. Dlaczego nie chciałby tego zrobić? - zastanawia się Hearn.

Joshua wróci na ring w najbliższą sobotę w Cardiff, gdzie zmierzy się z Josephem Parkerem (24-0, 18 KO). W razie zwycięstwa latem być może zadebiutuje w USA. Jego przeciwnikiem po drugiej stronie oceanu mógłby być Jarrell Miller (20-0-1, 18 KO).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje