Reklama

Reklama

Deontay Wilder: Fury uciekając przed rewanżem stracił w oczach kibiców

Podczas gdy Tyson Fury (27-0-1, 19 KO) spokojnie tłumaczy, dlaczego w najbliższej walce nie spotka się z Deontayem Wilderem (40-0-1, 39 KO), ten atakuje go w odwecie za rzekome unikanie rewanżu.

Panowie starli się w pierwszy dzień grudnia zeszłego roku. I choć Anglik był dwukrotnie liczony, zdaniem zdecydowanej większości ekspertów zasłużył na wygraną. Sędziowie byli jednak niejednomyślni i orzekli remis, dzięki czemu Amerykanin zachował tytuł mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC.

Reklama

Później panowie "rozjechali się" jeśli chodzi o stacje telewizyjne. "Brązowy Bombardier" boksuje dla Showtime, zaś "Król Cyganów" dla ESPN. Wilder 18 maja na Brooklynie spotka się z Dominikiem Breazeale'em (20-1, 18 KO), a Fury 15 czerwca w Las Vegas z Tomem Schwarzem (24-0, 16 KO).

- Jego krok spotka się z reakcją kibiców w Ameryce. Bo nic tak nie drażni Amerykanów, jak deklaracje, że bardzo chcesz walki, a potem przed nią uciekasz. Fury dostał ten rewanż, a uciekł w inną stronę - mówi champion World Boxing Council.

- Fury nie porywa swoim stylem boksowania. Amerykańscy kibice nie lubią takiego boksu, bo choć Fury jest dobry, to nudny. Ludzie wolą emocje z dużymi facetami i nokautami. Fakt, że Fury unika teraz naszego rewanżu, z pewnością zepsuje trochę jego wizerunek w USA. Jeśli nie dostanie tego rewanżu, to będzie jego problem, nie mój - kontynuował "Brązowy Bombardier".

- Zamiast ze mną, spotka się teraz z gościem, który nie należy do czołówki, a do tego nikt o nim nie słyszał. To nie wyjdzie Fury'emu na dobre. To wszystko co zyskał na walce ze mną, straci teraz mierząc się z nieznanym rywalem. Oby był tego świadomy i szybko się ocknął - zakończył Wilder.

Dowiedz się więcej na temat: Deontay Wilder | Tyson Fury | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje