Deontay Wilder: Byłoby inaczej, gdyby nie mój kolor skóry

Deontay Wilder (39-0, 38 KO) uważa, że krytyka kierowana pod jego adresem i innych czarnoskórych pięściarzy jest wynikiem uprzedzeń rasowych, które wciąż istnieją w Stanach Zjednoczonych.

- Mamy w Ameryce taki problem, że media krytykują amerykańskich bokserów. Robią to tak zwani eksperci i byli mistrzowie, którzy odcisnęli swoje piętno na sporcie, a nie chcą, żeby udało się innym. Nigdy tego nie rozumiałem. Powinieneś chcieć, żeby ktoś przebił twoje osiągnięcia, żeby utrzymywał sport przy życiu i go budował. Dawni mistrzowie nie chcą być zapomniani, ale jeśli odnieśli sukces, to im to nie grozi. Tak zwani eksperci krytykują naszych zawodników, ale chwalą obcokrajowców. To olbrzymi problem. W innych krajach ludzie chwalą swoich - powiedział mistrz WBC w wadze ciężkiej w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "The Guardian".

Reklama

- Wielu ludzi nie chce w to mieszać rasy, ale to problem, który istnieje. Jestem realistą, nikt nie wyprał mi mózgu. Widzę, co się dzieje. Gdybym był innej rasy, kimkolwiek innym, tylko nie czarnym człowiekiem, byłoby inaczej - dodał.

Wilder kolejną walkę stoczy prawdopodobnie 3 marca na nowojorskim Brooklynie. Jego rywalem ma być Luis Ortiz(28-0, 24 KO).

Dowiedz się więcej na temat: Deontay Wilder

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje