Reklama

Reklama

Danny Garcia zdemolował Samuela Vargasa

Danny Garcia (33-0, 19 KO) zgodnie z oczekiwaniami łatwo rozprawił się z Samuelem Vargasem (25-3-1, 13 KO). Pas WBC wagi półśredniej tym razem nie był w stawce. Po serii bezsensownych i mało dramatycznych walk teraz pięściarza z Filadelfii czekać będzie dużo trudniejsze zadanie. Już 4 marca unifikacja tytułów WBC i WBA w konfrontacji z Keithem Thurmanem (27-0, 22 KO).

Miejscowy bohater już w pierwszej rundzie dwukrotnie mocno trafił - raz prawym sierpowym, raz swoim firmowym lewym. Dwadzieścia sekund przed końcem drugiego starcia "Swift" huknął tak mocno prawym sierpem, że Vargas padł na plecy i z rozpędu zrobił przewrót w tył. Powstał na dziewięć, lecz zanim sędzia puścił dalszą rywalizację, zabrzmiał zbawienny gong.

Reklama

Kolejne minuty to dalsza dominacja mistrza. Pojedynek mógł skończyć się praktycznie w każdym momencie, ale Vargas wykazywał hart ducha, a Danny nie podkręcał specjalnie tempa, bo i tak przeważał w każdym aspekcie rzemiosła bokserskiego.

Rozstrzygnięcie nastąpiło dopiero w siódmej odsłonie. Już na dzień dobry Garcia trafił bezpośrednim prawym. Kilkanaście sekund później poprawił prawym sierpowym. Potem jeszcze jednym. Pod koniec drugiej minuty po prawym krzyżowym pod rywalem ugięły się nogi. Oparł się o liny, a tam Danny dokończył już dzieła zniszczenia.

Sędzia wkroczył do akcji w odpowiednim momencie, gdy Samuel stał jeszcze na nogach o własnych siłach. Kilka sekund później już nie dałby rady...

Dowiedz się więcej na temat: Danny Garcia | Samuel Vargas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje