Reklama

Reklama

Czy Gołota powalczy w Paryżu?

Don King nie ma ostatnio dobrej pasy. Trzech jego pięściarzy (Jameel McCline, Tomasz Adamek, Luis Colazzo) albo przegrało albo straciło w ciągu ostatniego miesiąca tytuły mistrzowskie.

Obok Nikołaja Wałujewa, którego King jest tylko współpromotorem, najwyżej ocenianym pięściarzem (numer 1 w niezależnym rankingu "Ringu") sławnego promotora pozostaje Jamajczyk O'Neil Bell, pierwszy bokser od 1988 roku i czasów Evandera Holyfielda, który w 2006 roku zjednoczył mistrzowskie tytuły w wadze cruiserweight. Z Bellem są jednak także kłopoty, bo zamiast spokojnie przygotowywać się do rewanżu z Jeanem-Marcem Mormeckiem w podparyskim Levallois, musi składać zeznania przed policją w Kalifornii. To wszystko nie byłoby może aż tak ważne, gdyby nie fakt, że na karcie Bell-Mormeck ma szanse walczyć Andrzej Gołota. Jeśli zabraknie we Francji Bella, to Polak też nie ma po co przyjeżdżać...

Reklama

Zacznijmy od Andrzeja Gołoty, którego wiele źródeł już widzi jak wychodzi na ring 17 marca w Palais des Sports Marcel Cerdan na zachodniej stronie Paryża. W sali będącej hołdem dla legendarnego francuskiego bokserskiego mistrza świata może powalczyć, ale decyzji w tej sprawie nie podjęła na razie żadna ze stron - ani polski pięściarz, ani szefowie Don King Productions. "Nie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu, a właściwie od drugiej walki Adamka z Briggsem w Chicago, namawiam Gołotę, żeby jeszcze spróbował, bo wiem, że się nie wypalił, że jeszcze potrafi walczyć. Termin paryski, to tylko jeden z wielu, które zostawiłem Andrzejowi do dyspozycji. Planujemy też sporą galę pod koniec kwietnia w Chicago, gdzie mógłby mieć za sobą swoich kibiców. Ostateczna odpowiedź Andrzeja jeszcze do nas nie doszła. Andrzej będzie walczył, kiedy będzie w 100 procentach gotowy" - mówił INTERIA.PL Don King.

Nie ma więc ostatecznego potwierdzenia walki Andrzeja Gołoty z niezidentyfikowanym rywalem (padają takie nazwiska jak Michael Moorer, czy DaVaryll Williamson), bo nieznana jest też przyszłość głównego bohatera wieczoru - O'Neila Bella. Trenując w kalifornijskim Big Bear, odległym o 160 kilometrów od Los Angeles, Bell tak się zezłościł na swojego sparingpartnera, 37-letniego Larry Slaytona, że według tego ostatniego... gonił go z maczetą przez las. Przerażonego Slayton'a policja znalazła, kiedy o bijatyce poinformowali przejeżdżający autostradą kierowcy, a policja po wysłuchaniu świadków aresztowała Bella, zwalniając go po wpłaceniu 50 tysięcy dolarów kaucji. Na razie nie wolno mu opuszczać Stanów Zjednoczonych, tak więc losy następnej walki Gołoty są więc nie tylko w jego rękach. ale także kalifornijskiego sądu...

Przemek Garczarczyk

Dowiedz się więcej na temat: Paryż | Jameel McCline | gołota

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje