Co za słowa Najmana o walce polskiego olbrzyma z Furym. Zaskakujący scenariusz
Nie milkną echa po sensacyjnym ogłoszeniu walki Mariusza Wacha z Tysonem Furym. Polak przez znaczną część kibiców jest spisywany na straty, ale w opozycji do takich głosów w ostatnim czasie stanął były rywal "Wikinga", Marcin Najman. Z ust znanego freak fightera padł naprawdę zaskakujący scenariusz pojedynku.

Pojedynek Mariusza "Wikinga" Wacha z Tysonem "The Gypsy King Furym", który odbędzie się już 24 lipca w Tajlandii, z pewnością przejdzie do historii polskiego boksu. 46-latek pochodzący z Krakowa, mimo zaawansowanego wieku jak na profesjonalnego boksera, cały czas rzuca sobie kolejne wyzwania w karierze. Raz jest to walka z trójką rywali w nietypowej formule na gali Prime MMA, następnie starcie z... jednym z najlepszych ciężkich w historii całej dyscypliny.
Szanse na wygraną Wacha w starciu z Furym pozostają jednak czysto iluzoryczne. Zawodnik z Polski zdaniem wielu kibiców ma być dla Brytyjczyka jedynie "przetarciem" przed poważną walką z Anthonym Joshuą.
Anglia w euforii po tym, co stało się w Meksyku. "Największy triumf od 1966 roku"
Najman szczerze o walce Wacha z Furym. Tego nikt się nie spodziewał
Co ciekawe, wiarę w inny scenariusz i sensacyjne zakończenie walki przez Wacha w ostatnim czasie wyraził jego były rywal z boksu amatorskiego - Marcin Najman. 47-letni freak fighter uważa, że kluczem do zwycięstwa "Wikinga" z Furym może okazać się ta sama broń, która przez lata pozwalała mu toczyć naprawdę wyrównane starcia z absolutną czołówką wagi ciężkiej.
- Jeżeli Wach zawalczy technicznie z aktywnym lewym prostym, jak choćby w walkach z Kliczką czy Najmanem, ma szansę sprawić sensację w walce z Tysonem Furym - napisał Najman na platformie X.
Nie bez powodu popularny "Cesarz" wskazał właśnie lewy prosty. Wach mierzy ponad dwa metry wzrostu, a zasięg jego ramion wynosi 208 cm. Takie warunki fizyczne nie tylko wiele razy dawały mu znaczną przewagę nad mniejszymi zawodnikami, ale także umożliwiały walkę na dystans, skupiającą się właśnie na kontroli pojedynku ciosami wyprowadzanymi na wprost.
Czy Wach odnajdzie w sobie motywację, aby zawalczyć z Furym jak równy z równym? Przekonamy się o tym dopiero za jakiś czas. Niestety, na nieszczęście kibiców łaknących emocji wynikających z walki wspomnianej dwójki, nie będzie ona transmitowana na żywo. Zamiast tego jej fragmenty znajdą się w jednym z odcinków najnowszego sezonu "Rodziny Furych" na platformie Netflix.













