Reklama

Reklama

Chris Arreola: Wilder to bestia. Dobrze, że mnie tak nie trafił

Chris Arreola (36-5-1, 31 KO) był obecny w hali Barclays Center na Brooklynie, gdzie z trybun oglądał walkę Deontaya Wildera (40-0, 39 KO) z Luisem Ortizem (28-1, 24 KO). - Miałem szczęście, że nie trafił mnie tak, jak trafił Ortiza - powiedział po zwycięstwie "Brązowego Bombardiera" w dziesiątej rundzie.

Arreola boksował z Wilderem w lipcu 2016 roku. W czwartej rundzie był liczony, a po ośmiu został w narożniku i przegrał przez poddanie.

"Ja nie dostałem tak jak Ortiz. Mnie trafił podbródkowym. Miałem szczęście, że nie trafił mnie tak, jak trafił Ortiza, bo bym teraz bełkotał. Gość ma czym przyłożyć, nie ma co do tego wątpliwości. Gabarytów nie można się nauczyć. Tak samo poruszania się w ringu. Albo to się ma, albo nie. Znam wielu wielkich s..., którzy nie potrafią się tak poruszać" - oznajmił Arreola, który w poniedziałek będzie świętować 37. urodziny.

Wilder rzucił Ortiza na deski pod koniec piątej rundy, ale w siódmej sam znalazł się w tarapatach i był na skraju nokautu. Pozostał jednak na nogach, a w dziesiątej odsłonie znowu posłał rywala na matę. Po trzecim nokdaunie pojedynek został przerwany przez sędziego ringowego.

"Deontay wykonał świetną robotę. Szacunek też dla Ortiza. Powinien był powalić Wildera, ale Deontay był na tyle mądry, że przetrwał. A w następnej rundzie wyglądało to tak, jakby Ortiz zrobił sobie przerwę. Nie rozumiem, dlaczego to zrobił. W ósmej rundzie Wilder wrócił do gry, a niedługo potem było już po wszystkim. Wilder to po prostu bestia. Myślę, że pokona tego gościa z Europy, Joshuę" - stwierdził Arreola.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL