Reklama

Reklama

Carl Froch zastanawia się nad zakończeniem kariery

Sobotnie wielkie zwycięstwo na Wembley jest prawdziwym ukoronowaniem wspaniałej kariery Carla Frocha (33-2, 24 KO), który już od sześciu lat występuje tylko w walkach o mistrzostwo świata i ma w nich bilans 10-2 (w tym 5 nokautów). Brutalny nokaut zakończył rywalizację w rewanżowym pojedynku z George'em Grovesem (19-2, 15 KO). Tymczasem Froch zastanawia się nad dalszym kontynuowaniem sportowej kariery.

"Jestem jednym z najlepszych. Końcówka pokazała, dlaczego przez lata potrafiłem utrzymywać się w elicie i jak trudno się do niej dostać. Czuję się niesamowicie. To najlepszy moment w całej mojej bokserskiej karierze" - stwierdził Froch.

"Wiedziałem, że będę potrzebował najwyżej kilku celnych prawych. Wyczułem idealny moment i tyle. Mieliśmy swój plan na walkę i wykonaliśmy go perfekcyjnie" - oświadczył mistrz świata federacji WBA Super i IBF w wadze super średniej.

Groves po walce przyznał, że jego rywal jest wspaniałym pięściarzem oraz wielkim mistrzem.

"Wydawało mi się, że prowadzę na punkty i jestem w swoim żywiole. Myślę, że zgubiło mnie samozadowolenie. Carl Froch to doświadczony mistrz, który nigdy się nie poddaje. Boksowałem bardzo dobrze, ale popełniłem błąd. Muszę to wyeliminować w przyszłości" - mówił załamany pretendent.

"Pozwoliłem Frochowi podejść na niebezpieczny dystans i zapłaciłem za to najwyższą cenę. To był ułamek sekundy. Do tego czasu boksowałem bardzo dobrze. Czułem, że wygrywam komfortowo. Dominowałem nad nim moim lewym prostym, a on nie mógł wejść we właściwy dystans. Wrócę silniejszy i zostanę jeszcze mistrzem świata" - zapewnił Groves.

Podczas gdy kibice i eksperci szukają kolejnego rywala dla Frocha, sam zainteresowany nie wyklucza, że występ na Wembley był ostatnim w jego karierze.

"Jeżeli mam być całkowicie szczery, nie wiem, co będzie dalej. Nie mogę zapewnić, że wejdę jeszcze do ringu. Nie wiem, czy mam na to ochotę. Nie muszę już boksować, byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby cios, którym znokautowałem Grovesa, był ostatnim w mojej karierze. To byłoby niezwykle satysfakcjonujące pożegnanie z boksem. Nie wiem, w jaki sposób mógłbym przebić to, czego dokonałem na Wembley. Nie zapewniam też jednak, że to już koniec" - powiedział Froch.

Wśród kolejnych rywali Frocha wymienia się m.in. Jamesa DeGale’a (19-1, 13 KO), który w sobotę w Londynie pokonał Brandona Gonzalesa i został oficjalnym pretendentem do tytułu IBF. Wydaje się jednak, że jeżeli "Kobra" zdecyduje się kontynuować karierę, wybierze inny, bardziej dochodowy kierunek. Potwierdza to jego dziewczyna Rachel.

"Wolałabym chyba, żeby zakończył już karierę, ale kto wie? Mówił mi już o Las Vegas, więc być może tam się wybierzemy" - przyznała.

Pojedynek w stolicy hazardu oznaczałby dużą walkę na antenie HBO. Komentatorzy tej stacji zaraz po gali na Wembley mówili o potencjalnych pojedynkach z Andre Wardem, Giennadijem Gołowkinem czy Julio Cesarem Chavezem Jr.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Carl Froch | George Groves

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje