Było 2:2 i 28-28 u piątego sędziego. Polka walczyła o medal. Decydował głos Jordańczyka
Aneta Rygielska jest jedną z gwiazd polskiej reprezentacji, ale ma to do siebie, że w jej walkach często można dostać zawału serca. Tak było w Liverpoolu, gdy sięgała po wicemistrzostwo świata, tak jest teraz w Foz Do Iguacu. Po pierwszej rundzie prowadziła z byłą medalistką MŚ i dwukrotną olimpijką Donjetą Sadiku 5:0, a po drugiej już przegrywała. To za sprawą ostrzeżenia otrzymanego od sędziego z Maroka. A po zakończeniu walki był remis - 2:2. I 28:28 na karcie arbitra z Jordanii. Musiał jednak wskazać lepszą, obie były pewne swego. Czyli medalu.

Z trzech naszych medalistek zeszłorocznych mistrzostw świata w Liverpoolu w grze o krążki w Foz do Iguacu zostały już tylko jedna - Aneta Rygielska. Julia Szeremeta sensacyjnie przegrała we wtorek swoją pierwsza walkę w kategorii 57 kg, Agata Kaczmarska nie walczyła tym razem w +80 kg, a w olimpijskiej - 75 kg. Wygrała pierwszą walkę, ale w czwartek, w 1/8 finału, uległa 2:3 Australijce Emmie-Sue Greentree.
Została więc Rygielska - najstarsza z nich, choć wcale nie ostatnia w polskiej kadrze z szansami na medal. Po niej na ring B miała jeszcze wyjść Barabra Marcinkowska, a w najlepszej czwórce już znalazła się Emilia Koterska. Choć bez startu, do jej wagi 80 kg zgłosiły się tylko trzy panie.
Rywalką Rygielskiej była dziś w Brazylii Donjeta Sadiku z Kosowa - nieco młodsza od Polki, ale za to też z sukcesami w ostatnich dwóch latach. Walczyła na igrzyskach w Tokio i Paryżu, a już samo dostanie się tam jest dużą sztuką, ale w 2022 roku zdobywała też brązowe medale mistrzostw świata i Europy. A z Rygielską mierzyła się osiem lat temu w mistrzostwach kontynentu - wtedy triumfowała Polka.
Puchar Świata w Brazylii. Aneta Rygielska walczyła o awans do półfinału
Dziś Torunianka też zaczęła znakomicie, odnajdywała lewą dziury w gardzie rywalki. I raz po raz trafiała. Tyle że dość szybko ten ich bój stał się bardzo fizyczny, pełen przepychanek, bo Sadiku nie chciała walczyć w dystansie, bała się tego. Spychała Polkę, a choć przegrała pierwszą rundę na wszystkich kartach, to jednak ta jej taktyka zaczęła dawać skutki.

A konkretnie - w drugiej rundzie. Marokański arbiter co chwilę przerywał tę walkę, aż w końcu nie wytrzymał. I dał ostrzeżenie Polce, a nie zawodnicze z Kosowa. Miało duży wpływ, bo nagle z sytuacji 5:0 zrobiło się 2:3. A sytuacja - mało komfortowa.
Sadiku też miała świadomość, że nie może już przesadzać z brudnymi zagraniami, więc i sama walka mocno się zmieniła. Można było odnieść wrażenie, Rygielska jest lepsza, ale jeśli już - to niewiele. I dlatego końcowy werdykt był wielką niewiadomą.
Polka wygrała tę trzecią rundę 3:2. U arbitrów z Kazachstanu i Estonii było 29:27 dla Sadiku. A u tych z Anglii i Iraku - 29:27 dla Polki, uwzględniając już punkt karny.
Decydował więc głos sędziego Mohammada Mustafy Alkasbeha z Jordanii. A ona w dwóch rundach wskazał na Polkę, w jednej na jej rywalce, ale z uwagi na punkt karny, było 28:28. I jednak uznał, że Rygielska zasłużyła na awans. A to znaczyło, że Torunianka ma już kolejny medal w kolekcji.












