Było 2:0 dla Szeremety po dwóch rundach w Brazylii. Szok po werdykcie
Wicemistrzyni olimpijska, wicemistrzyni świata, wicemistrzyni z Foz do Iguacu z zeszłego roku - to osiągnięcia Julii Szeremety. Choć oczywiście są też tytuły, złote medale, choćby ten z Budapesztu z zeszłej jesieni, w ME U-23. Teraz nasza gwiazda ma szansę wymazać jedno z tych "wice" - właśnie w Brazylii. We wtorek podopieczna trenera Tomasza Dylaka zaczęła rywalizację, od potyczki z Vladislavą Kukhtą. I zaczęło się świetnie, prowadziła po pierwszej rundzie na wszystkich kartach. A skończyło się wielkim szokiem. Polka odpadła z dalszej rywalizacji.

W kadrze polskiej reprezentacji na pierwszy w tym roku Puchar Świata w Brazylii znalazło się aż dziewięć kobiet - na dziesięć kategorii. Gwiazdą, tą największą, jest oczywiście Julia Szeremeta, z racji swojego olimpijskiego srebra z Paryża. Ale i całej otoczki medialnej, którą potrafi stworzyć wokół swojej osoby. Sportowo większy sukces odniosła rok temu Agata Kaczmarska - została mistrzynią świata, wygrała dwa turnieje Pucharu Świata. I świetnie zaprezentowała się w pierwszej potyczce w Foz do Iguacu, już w poniedziałek.
A dziś przyszła kolej na Szeremetę - wydawało się, że jej wygrana nad Vladislavą Kukhtą to będzie formalność. To była reprezentantka Kazachstanu, już 26-letnia, od niedawna reprezentująca Węgry. Choć bez większych sukcesów. W MŚ w Budapeszcie przegrała pierwszą walkę, choć w kategorii 60 kg, w której jest też mistrzynią Węgier. Drogę do igrzysk w Paryżu zablokowała jej w Tajlandii Klaudia Budasz.
A tuż przed tą walką inną Węgierkę, Lillę Szeleczki, pewnie pokonała Angelika Krysztoforska, w kategorii 48 kg.
Teraz miała być druga część tej polsko-węgierskiej potyczki.
Puchar Świata w Foz do Iguacu. Julia Szeremeta w ringu. 5:0 po pierwszej rundzie
Vladislava Kukhta swój start w Foz do Iguacu zaczęła już w poniedziałek - od walki w 1/16 finału. Julia Szeremeta miała w niej wolny los - jako zawodniczka rozstawiona z "1", a druga w rankingu World Boxing w kategorii 57 kg.
Polka ani myślała tu szturmować rywalkę, która mogła czuć przecież trudy wczorajszej walki. Była cierpliwa, czekała na ruch Kukhty, a ta bała się ryzyka i zbyt bliskiego podejścia. Bo gdy już podeszła, po 30 sekundach, momentalnie dostała lewym cios w wątrobę, a prawym - w głowę.
Sędzia z Korei praktycznie nie przerywał potyczki, Szeremeta czekała, rywalka też. Niewiele było akcji zaczepnych, dopiero w ostatniej minucie coś zaczęło się dziać. Niemniej na wszystkich kartach Polka miała wynik 10:9 - tak jak się można było spodziewać.
Drugie starcie przyniosło jednak zaskoczenie. Po minucie prawy Szeremety wstrząsnął głową Węgierki, ale ta później raz po raz sama trafiała Polkę. I czuła się coraz pewniej w ringu. A Szeremeta była zbyt pasywna, jakby czekała na drugie 5:0 i już spokój w kontekście awansu.
Dużym zaskoczeniem musiał być więc dla niej werdykt sędziów - aż trzech z nich oceniło, że lepsza byłą Kukhta. A to oznaczało, że na dwóch kartach Polka miała już raczej pewne zwycięstwo, ale na trzech pozostałych był remis.
I stwarzało duże zagrożenie.
Zawodniczka z Węgier mocno weszła także w trzecie starcie - jej lewy prosty odnajdywał dziury w gardzie Polki. I wyglądało to coraz gorzej. Owszem, nasza wicemistrzyni olimpijska też trafiała, ostatnia minuta należała do niej. Trudno było jednak przewidzieć, jaki będzie końcowy werdykt.
Kukhta uniosła ręce w górę, także i węgierski narożnik się cieszył. Ale i Szeremeta starała się wskazać sędziom, ze to jej należy się miejsce w ćwierćfinale.

Tyle że jej dominację widział tylko arbiter z Francji. A on wskazał też na Polkę w dwóch wcześniejszych rundach.
W górę powędrowała ręka zawodniczki w niebieskim stroju. To zaś oznacza, że Julia Szeremeta żegna się z rywalizacją w Brazylii po pierwszej potyczce.
Julia Szeremeta (Polska, 1) - Vladislava Kukhta (Węgry) 2:3
- Wyniki sędziów: 29:28, 28:29, 28:29, 28:29, 30:27.
- Rundy: 5:0, 2:3, 1:4.













