Burza po walce Usyka, nagle taki głos z Polski. "Był półprzytomny"
Ołeksandr Usyk na długo zapamięta miniony weekend w Gizie. Mistrz WBC i WBA zmierzył się tam na gali boksu z Rico Verhoevenem. Po zaciętych 11 rundach i sensacyjnym nokaucie ostatecznie to ręka Ukraińca powędrowała w górę. Jedna decyzja sędziego wywołała jednak spore poruszenie w sieci. W końcu do dyskusji dołączył także były polski bokser Marcin Najman. Jego słowa nie pozostawiają złudzeń.

Ołeksandr Usyk wciąż pozostaje niepokonany na zawodowym ringu bokserskim. Pod piramidami w egipskiej Gizie udało mu się obronić pasy mistrza świata WBC i WBA w wadze ciężkiej. Jego rywal, który był spisywany na pożarcie, Rico Verhoeven sprawił mu jednak wiele problemów.
Walka Usyka z Verhoevenem została zakontraktowana na dystansie 12 rund, a po dziesięciu z nich niezwykle trudno było wskazać, który z zawodników bardziej zasługuje na zwycięstwo. Rozstrzygniecie nadeszło dopiero pod koniec 11. rundy, kiedy celny cios podbródkowy Ukraińca w końcu złamał obronę rywala i sprawił, że ten zdaniem sędziego nie był w stanie kontynuować pojedynku.
Decyzja arbitra podzieliła świat sportu. Według wielu fanów zakończył on walkę po gongu kończącym rundę, a Verhoeven został "okradziony" z szansy na końcowy triumf.
Kontrowersje po walce Usyka. Polski pięściarz stawia sprawę jasno
Wątpliwości co do słuszności zakończenia pojedynku przez sędziego nie ma jednak były polski bokser i popularny freak fighter Marcin Najman. 47-latek wypowiedział się o tym podczas rozmowy w "Kanale Sportowym".
- Rico Verhoeven nie przewrócił się w 11. rundzie, bo ktoś go popchnął, tylko przewrócił się po czystym ciosie podbródkowym Usyka. Prawda jest taka, że nie doszedł jeszcze do siebie po tym ciosie, a gdy Usyk wznowił atak, to on nawet nie dał szansy sędziemu, aby puścił tę walkę dalej, bo nie odpowiadał - zauważył Najman.
Zdaniem Najmana Verhoeven na chwilę przed zakończeniem walki wykazał się zbyt dużą biernością wobec ataków Usyka. Tym samym nie dał on sędziemu jakichkolwiek argumentów, aby ten dopuścił go do kolejnej odsłony starcia w Gizie.
- To najprawdopodobniej skończyłoby się nokautem w 12. rundzie. To, co powiedział Andrzej Wasilewski, to ja się z tym zgadzam, że on po walce jeszcze długi czas siedział na swoim stołeczku w narożniku i nie mógł dotlenić organizmu. Był wtedy jeszcze półprzytomny z niedotlenienia i ja uważam, że Usyk z takim doświadczeniem miał absolutnie wszystko, aby skończyć tę walkę przed czasem - dodał Najman, wskazując, że nawet gdyby walkę kontynuowano, to Ukrainiec i tak skończyłby rywala przed czasem.














