Reklama

Reklama

Briedis znokautował Głowackiego. Istvan Kovacs: Sędzia nie popełnił błędów

Oficjalny obserwator walki Głowacki vs Briedis z ramienia WBO, Istvan Kovacs (niegdyś wybitny bokser, m.in. mistrz olimpijski i mistrz świata) twierdzi, że sędzia Robert Byrd nie popełnił żadnych znaczących błędów podczas sobotniego pojedynku w Rydze, wokół którego piętrzą się kontrowersje.

Briedis znokautował Głowackiego w trzeciej rundzie. Do skandalu doszło jednak wcześniej. W drugim starciu Głowacki uderzył rywala w tył głowy. Łotysz zrewanżował się ciosem łokciem w twarz, po którym nasz zawodnik padł na ring. Zdaniem wielu ekspertów już wtedy Briedis powinien zostać zdyskwalifikowany. Sędzia Byrd dał mu jednak tylko ostrzeżenie. Briedis ruszył z furią na "Główkę" i posłał go na deski. Po pierwszym liczeniu do końca rudny pozostało kilka sekund. Zabrzmiał gong, a mimo to Łotysz nadal posyłał ciosy na głowę naszego boksera. W ringu pojawił się nawet jeden z sekundantów Łotysza, który dawał sędziemu sygnały, że powinien zakończyć rundę. Głowacki ponownie padł na deski i dopiero wtedy Byrd wkroczył do akcji. Byrd pokazywał w przerwie, że nie słyszał gongu. Głowacki wyszedł na trzecią rundę oszołomiony. Wykorzystał to rywal, który szybko znokautował Polaka.

Polski obóz zamierza wystosować protest. "Możemy to przeczytać i przedyskutować. Prawda jednak jest taka, że zgodnie z przepisami, sędzia jest jedynym ciałem, które może przerwać walkę albo zdyskwalifikować boksera. Sędzia wykonał swoją pracę w sobotni wieczór. Nie zdyskwalifikował Briedisa za uderzenie łokciem ani za wejście na ring jego trenera, nie zakończył też rundy w odpowiednim momencie. Ale zgodnie z przepisami wynik walki jest jasny. Możemy to sprawdzić raz jeszcze i, jeśli coś jednak było niezgodnie z zasadami, wtedy decyzja może zostać zmieniona.

Reklama

Do tej pory nie widziałem powtórki, ale na żywo miałem wrażenie, że sędzia zrobił co mógł i nie popełnił żadnych błędów. OK, błędem było nieprzerwanie rundy, ale to decyzja sędziego. Jeśli sędzia nie zakończył rundy - obaj bokserzy mieli za zadanie bronienie siebie i atakowanie rywala. Przepisy to przepisy. Sam też byłem bokserem i dobrze wiem, że uderzenie łokciem powoduje większe uszkodzenia niż takie na jeden punkt. Ale nie można dać więcej, dwóch czy pięciu.Przepisy są tu jasne. Gdyby Głowacki był "mądry" mógłby pozostać w dole i czekać aż sędzia zakończy walkę. Ale on zaprezentował sportową postawę. Chciał wygrać na ringu a nie przez dyskwalifikację" - powiedział Kovacs.

"Jeśli ktoś uderza nieprzepisowo rywala i nie spowoduje kontuzji to dostaje tylko jeden ujemny punkt. Koniec, kropka" - dodał obserwator z ramienia WBO.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Głowacki | Mairis Briedis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje