Reklama

Reklama

Briedis nie będzie walczył z Cieślakiem

Z dużej chmury mały deszcz. Miał być Michał Cieślak, będzie Artur Mann (17-1, 9 KO). Mało znany Niemiec z kazachskimi korzeniami spotka się z Mairisem Briedisem (27-1, 19 KO).

Wobec zamieszania wewnątrz obozu Cieślaka i odwołanej obowiązkowej obrony, Łotysz dostał pozwolenie od federacji IBF na dobrowolną obronę tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej. I skorzysta z tego przywileju.

Champion International Boxing Federation w limicie 90,7 kilograma wystąpi 16 października w Rydze. W Arena Riga, do której wraca po raz kolejny, mierzył się na przykład z Głowackim, Usykiem czy Perezem.

Briedis kontra Mann

- Wracam do Rygi po dwóch latach, a już prawie zapomniałem, jak wspaniałą atmosferę wprowadzają moi kibice. Nie mogę się już doczekać, by znów przed nimi zaboksować. Mój rywal występował kiedyś wraz ze mną w grupie Team Sauerland, a tam nie było słabych zawodników. To doświadczony i dobrze poukładany bokser z kazachskiej szkoły - powiedział Briedis.

Reklama

- Mam sporo szacunku do Mairisa, to numer jeden na świecie, lecz nie odczuwam żadnej presji. Cała presja i tak będzie spoczywała na nim. To przecież on jest mistrzem, w dodatku będzie startował przed swoimi kibicami i to on może wszystko stracić, nie ja - stwierdził z kolei Mann.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy