Reklama

Reklama

Bokser Łukasz Maciec myśli o zakończeniu kariery

- Mam już tego wszystkiego powoli dosyć. Nie mam zamiaru cały rok ciężko trenować tylko po to, żeby raz do roku stoczyć zawodową walkę - mówi z żalem Łukasz Maciec (23-3-1, 5 KO), który zapowiada wprost, że jeżeli do końca roku sytuacja się nie zmieni, to na dobre zawiesi rękawice na kołku.

27-letni polski bokser narzeka na brak ofert walk, a co za tym idzie kłopoty finansowe.

Reklama

- Nie mam już do tego wszystkiego siły. Mam 27 lat, rodzinę na utrzymaniu, a na ten moment boks nie pozwala mi żyć na godnym poziomie. Na dzień dzisiejszy muszę łączyć pracę ze sportem. Cały czas ciężko zasuwam w Lublinie pod okiem trenera Maciejewskiego. Trenuję naprawdę ostro, tylko tak na dobrą sprawę zastanawiam się, po co? No bo chyba nie po to, żeby stoczyć w ciągu 12 miesięcy jedną walkę? To się delikatnie mówiąc mija troszeczkę z celem. Całkiem poważnie, jeżeli nic do końca roku się nie zmieni, to definitywnie kończę z boksem - zapowiedział popularny "Gruby".

- W pewnym momencie pojawiło się światełko w tunelu i możliwość stoczenia walki z Rafałem Jackiewiczem na gali Głowacki vs Usyk 17 września w Gdańsku, ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Powodem fiaska okazały się zbyt wysokie oczekiwania finansowe Jackiewicza. Nie wiem co będzie dalej. Zostało kilka miesięcy do końca roku i jeśli ma tak dalej być, to kończę z treningami - powiedział Maciec.

- Z tego, co mi wiadomo, na październikowej gali w Wieliczce również nie wystąpię, więc tylko patrzyć jak będzie grudzień i znów usłyszę "Sorry Łukasz, nie udało się nic zorganizować dla ciebie". Jestem poważnym człowiekiem i jeśli mam coś robić, to tylko na sto procent. Przede wszystkim muszę patrzeć na moją rodzinę i zapewnić jej godziwy byt, a w tej chwili nie mogę normalnie funkcjonować z pieniędzy zarobionych na ringu - podsumował zawodnik.

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Maciec | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje