Reklama

Reklama

Bokser Kamil Bednarek: Odczuwam mały stres

Czech Tomas Bezvoda (8-13, 5 KO) będzie w piątek rywalem boksującego w kategorii super średniej Kamila Bednarka (5-0, 3 KO) podczas gali Knockout Boxing Night Extra w Łodzi. „Odczuwam mały stres, bo nie jestem po pełnym cyklu przygotowań, ale sobie poradzę” – przyznał Polak.

W rozmowie z PAP Bednarek nie ukrywał, że biorąc po uwagę wszystkie dotychczasowe swoje walki, do tej najbliższej jest przygotowany najsłabiej.

"Ale czuję się dobrze i na siłach. Ta walka miała być, później była informacje, że jej nie będzie, a jeszcze później, że będzie, ale nie wiadomo z kim. Było trochę zamieszania i odczuwam teraz mały stres, bo nie jestem po pełnym cyklu przygotowań. Nie jestem na pełnych obrotach, ale sobie poradzę" - zapewnił pochodzący z Dzierżoniowa bokser.

Jego rywalem będzie Bezvoda, który na swoim koncie ma 13 porażek, ale w wielu z tych przegranych walk pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Jak powiedział Bednarek, spodziewa się twardego rywala, który nie będzie unikał walki.

Reklama

"Spodziewam się walki na pełnym dystansie, bo on tylko raz z tych 13 porażek przegrał przed czasem. Jest to zawodnik, który idzie za podwójną gardą do przodu. Z tego co wiem, jest twardy. Cały czas napiera i będzie szedł do przodu. Będę musiał wykonać bardzo dobrą pracę na nogach. Można powiedzieć, że spodziewam się twardego przeciwnika, który nie będzie "siadał"" - scharakteryzował rywala.

Bednarek zdobywał medale MP kadetów, juniorów i młodzieżowców, startował w mistrzostwach Europy w młodszych kategoriach wiekowych. Ze względów prywatnych wyjechał na jakiś czas do Danii. W tym roku stoczył już trzy walki - wygrywał z Iwanem Muraszkinem, Bartłomiejem Grafką oraz Wilmerem Gonzalezem.

"Nie wiem jak się potoczy walka z Bezvodą, ale z tych wcześniejszych najtrudniejsza była z Muraszkinem. Postawił opór i fajnie boksował. Ta piątkowa będzie najtrudniejsza, biorąc pod uwagę wspomniane przygotowania. Jestem cały czas w treningu, gotowy do walki, ale lepiej jest jak człowiek przygotowuje się dziewięć tygodni pod jedną konkretną walkę. Chodzi bardziej o przygotowanie głowy niż sprawy fizyczne" - wyjaśnił.

Gala w Łodzi będzie wyjątkowa, bo ze względu na obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, odbędzie się bez kibiców. Bednarek przyznał, że ma to swoje plusy, ale też minusy.

"Jeszcze w takich warunkach nie boksowałem. Może to wyjść na plus pod tym względem, że będę mógł słyszeć trenera. Może nawet będę mógł się lepiej skupić na samej walce. Brak kibiców nie powinien przeszkadzać. Ale fajnie by było, gdyby przyjechał autokar albo ze dwa busy tak zwanej "armii Bednarka"" i głośno by mnie dopingowali. To daje pozytywnego kopa. Fajnie było przed pierwszą moją walką w Sosnowcu, jak krzyczeli jeszcze przed hotelem. To zrobiło atmosferę. Teraz tego nie będzie, ale trzeba sobie radzić" - skomentował bokser.

W polskim profesjonalnym pięściarstwie od dawna nie było tak mocnego "wejścia", jak to Bednarka. Pochodzący z Dzierżoniowa 25-letni zawodnik wygrał w dobrym lub bardzo dobrym stylu pięć walk i jak zapewnił, w piątek dopisze kolejne zwycięstwo.

"Jeżeli chce się coś osiągnąć, trzeba sobie radzić z różnymi trudnościami. Tak jak mówiłem, odczuwam stres przed tą walką ze względu na przygotowania, ale muszę sobie poradzić. Nie ma wyjścia" - podsumował.

marw/ cegl/



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje