Bokser Hector Camacho postrzelony w Portoryko

Portorykański bokser Hector "Macho" Camacho, były mistrz świata w różnych wagach, został postrzelony na ulicy w Bayamon koło San Juan. Jego stan jest ciężki, ale według lekarzy ma szansę przeżyć, gdyż kula nie naruszyła mózgu.

Camacho podróżował samochodem jako pasażer, gdy z innego auta padły strzały. Mężczyzna jadący z pięściarzem zginął na miejscu.

Reklama

Trzykrotny mistrz świata (od wagi junior lekkiej do junior półśredniej) natychmiast trafił do szpitala. Zdaniem lekarzy Camacho, który przez lata zmagał się z narkotykami i alkoholem, grozi paraliż.

Jego przyjaciel Steve Tannenbaum jest jednak optymistą. - Ten facet jest jak kot, który ma dziewięć żyć. Mimo że ma 50 lat, rozmawialiśmy o jego możliwym występie ringowym w 2013 roku - powiedział.

Ostatni, przegrany pojedynek Portorykańczyk stoczył w 2010 roku na Florydzie. Wcześniej pokonał takich rywali, jak Panamczyk Roberto Duran i Amerykanin Sugar Ray Leonard. W 1997 roku uległ Oscarowi De La Hoi w potyczce o pas czempiona WBC w kategorii półśredniej.

W zawodowej karierze bokserskiej Camacho stoczył 88 walk, z których 79 wygrał, sześć przegrał, a trzy zremisował.

W 2007 roku został skazany na siedem lat więzienia (później karę zmniejszono) za kradzież komputerów. Gdy miał 16 lat, odsiedział trzymiesięczny wyrok za kradzież auta. Przemocy nie brakowało w jego domu rodzinnym; rozwiodła się z nim żona, a syn też wnosił przeciw niemu oskarżenia.

Dowiedz się więcej na temat: Hector Camacho

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje