Reklama

Reklama

Boks. Wkrótce nowy trener Krzysztofa Głowackiego

Były dwukrotny mistrz świata WBO w kategorii junior ciężkiej będzie miał wkrótce nowego trenera. To kwestia dwóch, trzech tygodni - mówi Interii promotor pięściarza, prezes KnockOut Promotions Andrzej Wasilewski.

Od zakończonej ostatniej, przegranej przez Krzysztofa Głowackiego walki z Lawrencem Okolie’m, mija półtora miesiąca. Pięściarz skupia się teraz przede wszystkim na rehabilitacji kontuzjowanego lewego łokcia. To znacznie utrudnia powrót do pełni sprawności i do treningów. Treningów, których nie będzie już przeprowadzał ze swoim wieloletnim szkoleniowcem Fiodorem Łapinem.

Panowie zakończyli współpracę 20 marca. Pod koniec ubiegłego roku Fiodor Łapin rozstał się w nie najlepszych okolicznościach z grupą Krzysztofa Głowackiego KnockOut Promotions. Trwają rozmowy z nowym trenerem dla 35-letniego pięściarza. Jego nazwisko poznamy niebawem.

Reklama

- Na razie dochodzę do siebie fizycznie. Mam pęknięty łokieć, rehabilituję się. Pod względem psychicznym dojście do pełnej formy też jeszcze trochę potrwa. Póki co nie mogę trenować w stu procentach, lewa ręka jest wyłączona z treningów. Muszę poczekać aż to się wszystko zagoi. Chodzę na siłownię, trenuję z trenerem od przygotowania fizycznego Przemkiem Kantorowskim.

Jeśli chodzi o zajęcia z boksu, to praktycznie nic nie robię, jest jeszcze na to za wcześnie. Do ostatniej walki przygotowywałem się przez półtora roku, więc coś z tego jeszcze zostało. Miałem jeden trening z amerykańskim trenerem w naszej grupie, zatrudnionym niedawno Harrym Keittem - mówi nam Krzysztof Głowacki.

Wasilewski: Nie przyczyniłem się do rozstania Głowackiego z Łapinem

Promotor Krzysztofa Głowackiego Andrzej Wasilewski przekonuje, że nie przyczynił się do rozstania swojego zawodnika z trenerem Fiodorem Łapinem.

- Prawda jest taka, że panowie się rozstali po walce z Okolie’m, bez mojego udziału i chciałbym to wyraźnie powiedzieć. Krzysztof to jest bardzo dojrzały zawodnik i on sobie wybiera to, co chce. Z tego co wiem, z amerykańskim trenerem Krzysztof miał nie jeden, a więcej treningów. Nasza umowa z panem Keittem wygaśnie prawdopodobnie z końcem maja. Za dwa tygodnie usiądziemy do rozmów i podsumujemy ostatnie tygodnie, aczkolwiek domyślam się, że nie bardzo będzie chciał pozostać w Polsce na stałe. Jego obecność w naszej grupie to taki trochę eksperyment.

Chciałem dać naszym zawodnikom coś nowego. Nawet, jeśli nie jest to jakiś ultranowoczesny boks, to jest to w pewnym sensie powrót do klasyki amerykańskiej. Myślę, że treningi z nim nikomu nie zaszkodzą - mówi Interii Andrzej Wasilewski.

Wkrótce zapewnimy naszym zawodnikom najlepszych możliwych trenerów. Krzysztof będzie miał nowego szkoleniowca prawdopodobnie za około dwa tygodnie. Na pewno dla niego to nie są łatwe tematy, bo z trenerem Łapinem był bardzo blisko związany. Dlatego, mimo bardzo zimnej temperatury rozstania z trenerem Łapinem, zupełnie nie wtrącałem się w nic przed walką Krzyśka z Brytyjczykiem. Zaciskałem zęby.

Nie chciałem Krzyśkowi w żaden sposób przeszkadzać. Zakończenie współpracy z trenerem Łapinem było mało przyjemne, ale nie można zapominać, że bardzo dużo dobrego zrobił dla naszej grupy. Przez kilkanaście lat wykonał kawał dobrej roboty. Wkładał w to całe swoje serce i trzeba o tym pamiętać. Dzięki niemu mieliśmy wiele wspaniałych wyników.

Plan jest taki, żeby Krzysiek wrócił jak najszybciej na ring, w połowie lipca lub we wrześniu. Im szybciej wróci na ring będzie, nawet jeśli stoczy łatwiejszą walkę, tym bardziej będzie widoczny w rankingach i bardziej dostrzegany przez federacje - zakończył Andrzej Wasilewski.

Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje