Reklama

Reklama

Boks. Tyson pozbył się tygrysa po tym, jak ten odgryzł komuś rękę

Mike Tyson jest znany ze swojego zamiłowania do niebezpiecznych zwierząt. Ostatnio jednak pozbył się swojego tygrysa, bo jak sam przyznał ta... wyrwała komuś rękę.

Tyson nie bez powodu dorobił się łatki jednego z najbardziej szalonych ludzi świata. Oprócz masakrowania kolejnych przeciwników w ringu, jego codziennością były narkotyki, drogie samochody i imprezy bez zahamowań.

Reklama

O braku skrupułów Tysona przekonał się najdobitniej Evander Holyfield, któremu Tyson w ringu... odgryzł kawałek ucha.

Bokser, który dorobił się po tym incydencie przydomku "Bestia", cechował się też zamiłowaniem do dzikich zwierząt. W swojej rezydencji trzymał nawet kilka tygrysów. Ostatnio poinformował, że był jednak zmuszony oddać jednego z nich, a dokładnie tygrysicę Kenyę.

- Ważyła około 220 kilogramów. Miałem do niej wielką sympatię. Spałem z nią, trzymałem ją w swoim pokoju. Miałem ją w sumie około 16 lat. Zrobiła się jednak stara. Musiałem się jej w końcu pozbyć, bo niedowidziała i zaczynała być nerwowa. No i, oderwała też komuś rękę - opowiedział w swoim stylu Tyson dla "GQ Sports".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje