Reklama

Reklama

Boks. Tommy Fury zdemolował w Londynie Przemysława Biniendę

20-letni Tommy Fury (3-0, 2 KO), brat byłego mistrza świata Tysona, na gali w Londynie nie miał litości dla pięściarza z Polski, Przemysława Biniendy (2-27, 2 KO). Nasz rodak został zdemolowany dokładnie w minutę, a walka została zastopowana decyzją sędziego ringowego.

Dla walczącego w kategorii półciężkiej Fury'ego był to dopiero trzeci zawodowy pojedynek, dlatego nic dziwnego, że wybór padł na 24-letniego Biniendę. Młody pięściarz z Polski jest tzw. dostarczycielem zwycięstw dla groźnych wilków, ale cieszy się wzięciem, bo ma opinię twardego pięściarza.

Swoich walorów nie był w stanie jednak pokazać przeciwko Fury'emu, bowiem agresywny Brytyjczyk, niczym rozjuszone zwierzę, od razu rzucił się na "ofiarę".

Zawodnik z Manchesteru od pierwszego gongu zasypał Biniendę lawiną ciosów i nasz pięściarz po raz pierwszy padł na deski już po 15 sekundach. Mając zranionego rywala "TNT" doskoczył z kolejną serią i po kilkunastu sekundach zawodnik z Leszna był liczony po raz drugi.

Reklama

Do trzeciego liczenia nie zdążyło dojść, bo sędzia ringowy przerwał egzekucję schowanego za podwójną gardą, zupełnie bezradnego Biniendy.

Walka młodego Fury'ego w ciągu zaledwie kilkunastu godzin osiągnęła na Youtube ponad pół miliona wyświetleń, a ta liczba stale rośnie.

Binienda rozpoczął przygodę z boksem zawodowym w styczniu 2016 roku. W debiucie na gali w Budapeszcie pokonał miejscowego zawodnika Szilarda Balla przez techniczny nokaut, a w trzecim starciu - niespełna dwa miesiące później - wygrał przez nokaut z Andrejem Andrasikiem. Czas pokazał, że było to jak dotąd ostatnie zwycięstwo pięściarza, który w rankingu polskich półciężkich zajmuje 28. miejsce w gronie 34. zawodników.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje