Reklama

Reklama

Boks. Rok 2017 - kto z Polaków na plus?

Końcówka roku to zawsze dogaszanie sportowych emocji i czas podsumowań. Podobnie jak w kilku ubiegłych latach, pozwoliłem sobie na zestawienie dziesięciu polskich pięściarzy, którzy mijające dwanaście miesięcy mogą zaliczyć do udanych. A jak widać w tym wyjątkowo kiepskim roku, znaleźli się tacy, którzy dali powody do radości i nadziei.

1. Maciej Sulęcki (26-0, 10 KO)

Reklama

Zastanawiam się, co napisać, żeby nie przesadzić w komplementach, bo rzeczywiście pokusa ku temu jest wielka. I nie ma się co dziwić, bo mało kto daje tyle radości i optymizmu co "Striczu". Mentalnie i sportowo jest gotowy, by dostać szansę walki o tytuł. Każdy poważny ranking widzi Polaka na topie wagi junior średniej i rzeczywiście tam jest jego miejsce. Po zwycięstwie z Culcayem, który jest bardzo dobrym pięściarzem, był na siebie wściekły za przebieg tego starcia, co pokazuje, jak bardzo zna swoją wartość i chce coraz więcej. Obym za rok również mógł go umieścić na pierwszym miejscu w tym zestawieniu, ale już jako mistrza świata.

2. Adam Kownacki (16-0, 13 KO)

Gdyby pokazać najbardziej spektakularne zwycięstwo, to z całą pewnością Kownacki zrobił największe zamieszanie. Zawsze pewny swego, skromny, uśmiechnięty chłopak, przebił się przez to wszystko, co mówiono przed walką z Arturem Szpilką i jak gdyby nigdy nic wyszedł i znokautował dużo bardziej wówczas znanego rodaka. Pewnie w niedzielę 16 lipca polski Google rozgrzał się do czerwoności, bo wielu zaczęło się drapać po głowie, kto to jest ten Kownacki? Teraz wiemy, że zobaczymy go w przyszłym roku w Polsce i jestem prawie przekonany, że Polacy pokochają jego naturalność i będą przychodzić na jego walki. Póki co walka z Iago Kiladze na Brooklynie już za niecały miesiąc i oby ze zwycięstwem do wizyty na polskim ringu.

3. Robert Talarek (20-12-2, 13 KO)

Już w ubiegłym roku umieściłem go w tym zestawieniu. Ten roku wydaje się tylko potwierdzać fakt, że na takie wyróżnienie zasługiwał. W tym roku również nieporównywalnie więcej zyskał na popularności. Z całą pewnością miał na to wpływ występ na PBN w Gdańsku i wysokie punktowe zwycięstwo nad Norbertem Dąbrowskim. Później znokautował jeszcze we Francji Franka Haroche. Przy tym jest szalenie barwną postacią z nieszablonową karierą. Patrząc na to, jak ciągle staje się lepszy i bardziej pewny siebie, można sobie zadać pytanie, co jeszcze czeka Roberta Talarka (na co dzień górnik - przyp.) i jakie niespodzianki jest jeszcze w stanie sprawić?

4. Michał Syrowatka (19-1, 7 KO)

Po zwycięstwie Sulęckiego nad Culcayem, jego zwycięstwo nad Robbie'em Daviesem Jr to zwycięstwo numer dwa w tym roku w polskim boksie i tylko za to tak wysoko umieściłem Michała na tej liście. Bo pomimo cennego zwycięstwa, sposób prowadzenia jego kariery wciąż jest daleki od ideału. Przede wszystkim nie da się nie zauważyć, że dla większości pięściarzy ze Sferis Konockout Promotion ten rok zakończył się już w połowie, a to wszystko nie do końca służy temu, żeby się rozwijać. W przypadku samego Syrowatki martwi mnie trochę brak pomysłu, bo jeśli już któryś raz słyszymy o rewanżu z Daviesem, to zastanawiam się, po co? Jeśli tym razem nie udałoby się znokautować Anglika, to ewentualna porażka znowu cofnęłaby Michała kilka kroków w tył i jak widać ciężko będzie mieć jakiś dobry pomysł.

5. Przemysław Runowski (16-0, 3 KO)

Znów trzy walki w roku, znów ciekawi rywale i znów bardzo efektowny boks. Przyjemnie ogląda się "Kosiarza" w akcji i oby było ku temu dużo okazji w przyszłym roku, bo zastanawiam się, gdzie jest kres jego możliwości? Póki co z walki na walkę widać, że jest coraz lepszy.

6. Tomasz Adamek (52-5, 30 KO)

Nominacja może nie ma żadnego znaczenia w przyszłości (jak wymienionych wyżej), ale jest bardziej symboliczna, bo miło było zobaczyć znowu Adamka w Polsce w dwóch walkach, obu wygranych, z dwoma zupełnie innymi rywalami. Walka z Kassim pokazała jednak, że Adamek już pewnego etapu w sportowym życiu nie cofnie. Mimo wszystko "Góral" zawsze generuje wspaniałe emocje i kiedy wchodzi w wymiany, nawet pomimo kontuzji i krwi, aż chce się oglądać na stojąco jego walki. Czekamy na kolejne piękne chwile, ale pamiętajmy, że Adamek zrobił już to, co do niego należało. Teraz już tylko kroczy powoli w kierunku pożegnania z ringami.

7. Adam Balski (11-0, 8 KO)

Choć rok zakończył kiepsko, bo złamanie szczęki komplikuje wiele spraw, to absolutnie w tym roku ruszył mocno medialnie i sportowo. Na przestrzeni dwunastu miesięcy działo się wiele: cztery (różnej wagi) zwycięstwa, zmiana trenera, nowi sponsorzy, itd. Teraz słyszymy o wyjeździe do USA, gdy upora się już ze wspomnianym złamaniem. Pytanie tylko, jaki to wszystko będzie miało przebieg? Czekamy i obserwujemy.

8. Łukasz Wierzbicki (14-0, 6 KO)

Wyskoczył w maju jak królik z kapelusza i już mniej lub bardziej, ale znany jest. Przede wszystkim po jedenastu walkach w Kanadzie, w tym roku podpisał kontrakt z Mariuszem Grabowskim, stoczył trzy walki i co bardzo ważne - dwie na galach z udziałem Adamka, a to jak wiadomo zawsze dobra promocja. I choć ostatnie zwycięstwo nad Michałem Żeromińskim wywołało trochę kontrowersji, to jednak wynik idzie w świat i wciąż jest niepokonanym prospektem wagi półśredniej.

9. Mateusz Masternak (40-4, 27 KO)

Jego pięściarskie CV wygląda trochę tak, jakby razem ze światową czołówką jechał w kierunku mistrzostwa świata, tylko inni jechali samochodami, a Mateusz motorowerem. Mimo to cały czas jest w grze i kierunek jest dobry. To był dobry rok, trzy walki, trzy zwycięstwa i za to ta nominacja. Oczywiście chciałoby się, żeby walka z Sillachem wyglądała lepiej, a poziom pozostałych rywali był ciut większy, lecz jeśli sprawdzi się scenariusz, że Usyk wygra WBSS, zawakuje wszystkie pasy i pójdzie do wagi ciężkiej, zarówno dla Masternaka jak i dla Głowackiego przyszłość może (choć nie musi) wyglądać bardziej kolorowo.

10. Robert Parzęczewski (18-1, 11 KO)

Bardzo długo musiałem się przekonywać do rzeczywistej sportowej wartości "Araba", ale w tym roku pokazał, że jest wojownikiem i ma czym uderzyć. Inna sprawa, że jak mało kto ciągnie za sobą kibiców, a to jak wiadomo dzisiaj bardzo ważny atut. Dziesiąte miejsce w zestawieniu jest trochę "na zachętę". Kto wie, być może przyszły rok przyniesie nowe informacje o wartości Parzęczewskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje