Reklama

Reklama

Boks. Rady Haye'a dla Usyka przed jego debiutem w wadze ciężkiej

David Haye był mistrzem świata zarówno w wadze cruiser, jak i w ciężkiej (królewską dywizję podbił w 2009 roku, pokonując Nikołaja Wałujewa), więc warto posłuchać jego rad dla Ołeksandra Usyka (16-0, 12 KO), niedawnego króla w limicie do 200 funtów, który rusza na podbój krainy olbrzymów już w najbliższą sobotę na gali w Chicago.


Reklama

- Od zawsze jestem zdania, że Usyk ma wielką szansę na zdobycie mistrzostwa wagi ciężkiej. On ma zjawiskowe umiejętności. Jego obrona będzie w tym skoku w górę najważniejsza. Zawodnik wagi cruiser w wadze ciężkiej musi mieć kapitalną obronę albo musi być niezwykle odporny na ciosy. Ewentualnie musi wyjątkowo mocno uderzać. Evander Holyfield był niezwykle twardy i umiał blokować, amortyzować i parować ciosy. Ja uderzałem wyjątkowo mocno - powiedział Haye.

- Usyk jest inny, nie jest artystą nokautu, uderza seriami. To mańkut, którego trudno czysto trafić. Uderza z wielu różnych kątów. To wszystko razem wystarczy, żeby pokonać 90 procent ''ciężkich'', ale zobaczymy, czy da radę w starciach z olbrzymami. Wygląda na to, że może sobie poradzić - dodał Brytyjczyk.

- Powinien zachować szybkość, nie nabierać dodatkowych mięśni, wystarczy mu to, że nie będzie ''robił wagi''. Niech pozostanie swoją najlepszą wersją. Ja nie próbowałem nabierać masy, gdy przechodziłem do wagi ciężkiej. Kiedy biłem się z Maccarinellim w cruiser w 2008 roku, ważyłem 90 kilogramów, a kiedy boksowałem z Kliczką w 2011 roku, moja waga wynosiła około 95 kilogramów. Nie pakowałem, po prostu przestawałem ''robić wagę'' i wszystko przychodziło samo - kontynuował ''Hayemaker''.

- Waga powyżej stu kilogramów mogłaby zaburzyć szybkość Usyka, jego timing, rytm i wyczucie dystansu. Usyk nie może sobie pozwolić na utratę któregoś z tych atutów. Musi być szybki i mocniej uderzać, a do tego nie trzeba specjalnie nabierać wagi. Jeżeli duży ''ciężki'' nie zdoła trafiać, to siła nie zrobi w walce z Usykiem różnicy. Najtrudniejszy w tym wszystkim jest sparing. Musisz być w odpowiedniej kondycji do sparingów z ''ciężkimi''. Ja sparowałem zazwyczaj z olbrzymami. To spora różnica w porównaniu do cruiserów. Dostajesz bardzo mocno po ramionach i barkach, ryzyko kontuzji jest większe. Także Twoje dłonie narażone są na większe problemy - podsumował temat jeden z najlepszych brytyjskich bokserów w XXI wieku.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje