Reklama

Reklama

Boks. Pulew: Gdybym mógł cofnąć czas, nie zrobiłbym tego

Ponad miesiąc pozostał do przesłuchania w Kalifornii, którego bohaterami będą pięściarz Kubrat Pulew i amerykańska reporterka Jennifer Ravalo, a przedmiotem sprawy pocałunek, złożony przez pięściarza na ustach dziennikarki, uwieczniony na nagraniu wideo. Popularny "Kobra" żałuje tego incydentu, ale nadawanie tak wielkiego rozgłosu temu, co się stało, uważa za mocno przesadzone.

"Najsłynniejszy buziak na świecie", jak początkowo żartował sam Pulew, może zawodnikowi wagi ciężkiej sprawić jeszcze wiele problemów. Obowiązkowy pretendent do pasa organizacji IBF po stoczonej 23 marca walce z Bogdanem Dinu, którą wygrał przed czasem, udzielał wywiadu atrakcyjnej reporterce 42-letniej Jennifer Ravalo (znana jako Jenny Sushe). Po ostatnim pytaniu nagle przyłożył dłoń do twarzy rozmówczyni i złożył pocałunek na jej ustach.

Reklama

Niedługo po incydencie Sushe podjęła działania prawne, wynajmując znaną z walki o prawa kobiet prawniczkę Glorię Allred. W dodatku stwierdziła, że były mistrz Europy miał ją chwycić za pośladki. Sprawy nie wycofała mimo tego, że w reakcji zespół Pulewa opublikował inny filmik, na którym widać reporterkę, która miała imprezować ze świtą pięściarza do wczesnych godzin porannych właśnie po walce z Dinu.

Mleko jednak się wylało i pięściarz ma zawieszoną licencję przez Komisję Sportową Stanu Kalifornia, która sankcjonowała pojedynek w Costa Mesa. Teraz czeka go przesłuchanie, które ma odbyć się 14 maja. Wszystko wskazuje na to, że tego dnia obie strony będą miały okazję przedstawić swoją wersję zdarzeń. Czy Pulew od razu odzyska licencję i sprawa będzie miała swój finał?

W wywiadzie dla 120minutes, a cytowanym przez World Boxing News, Pulew wyraźnie zaakcentował, że do tej sytuacji w ogóle nie powinno było dojść i publicznie ukorzył się. - Przepraszam za to, co się stało. Gdybym mógł cofnąć czas, to oczywiście nie zrobiłbym tego - stwierdził.

- W każdym razie jest to doświadczenie, przez które muszę przejść. Jestem temperamentnym człowiekiem i zrobiłem to wyłącznie ze szczęścia. Przykro mi z tego powodu. Rzecz jednak w tym, że pragnienie, które mną kierowało, nie miało w sobie żadnego zamiaru przemocy. Ten pocałunek był wyrazem radości - stwierdził 37-letni Pulew.

Wsparcie "Kobrze" okazała jego seksowna dziewczyna, bułgarska gwiazda muzyki pop Andrea.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Kubrat Pulew

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje