Reklama

Reklama

Boks. Plant: Nie zamierzam się sprzedać, mogę wygrać z Canelo

Caleb Plant (21-0, 12 KO) to ostatnia przeszkoda Saula Alvareza (56-1-2, 38 KO) na drodze do zgarnięcia wszystkich pasów mistrzowskich w kategorii super średniej. Z tego właśnie powodu pochodzący z Nashville pięściarz wysoko się ceni.

A mowa tu o niebagatelnej kwocie 10 milionów dolarów. O takiej sumie jeszcze kilkanaście dni temu mówił znany amerykański promotor Lou DiBella. Teraz podobne cyferki potwierdza sam "Sweethands". Prezentujemy fragmenty podcastu SecondsOut z udziałem 28-latka.

O oczekiwanej wypłacie
- Nie próbuje się wycenić. Może to błędne przekonanie - nie zamierzam się "sprzedać", tylko chcę walki, którą w głębi serca wiem, że mogę wygrać. Ale nie chcę też dostać mniej, niż jestem wart. Jeśli chodzi o pojedynek tutaj w Ameryce, nie mam za sobą takiej grupy kibiców jak Canelo, ale mam ich więcej niż Callum Smith i Billy Joe Saunders, generuję też więcej wyświetleń od nich.

Reklama

O przekonaniu, że chce 10 milionów dolarów za walkę
- Usiądziemy naprawdę niedługo i wszystko dopracujemy. Niemniej podana kwota to mniej więcej tyle, ile powinno być. Nie jestem pewien i nie powiem tego na pewno. Mam wokół siebie świetny zespół i to, na czym znam się najlepiej, to walka. Nie wiem - mam pewne pojęcie o negocjacjach, ale to walka w ringu wychodzi mi najlepiej. Jeśli chodzi o negocjacje, to zadanie mojego zespołu. Po to również i Canelo ma swój sztab. Zostawimy tę robotę im. Jeśli chodzi o walkę, to razem z Canelo zrobimy to najlepiej.

O walce na PBC PPV lub DAZN
- Nie sądzę, aby była to tajemnica, że to pay-per-view zgromadziłaby dużo większe dochody w przeciwieństwie do walki na platformie. Byłoby to zostawienie milionów na stole, nie tylko dla mnie, ale o znacznie większej kwocie dla niego. Myślę, że po prostu zastanawiałbym się, dlaczego - powtarzam, to nie ja, tylko mój team negocjuje, ale po prostu zastanawiałbym się, dlaczego on chciałby zostawić te miliony na stole.

O boksowaniu z Alvarezem o niekwestionowane mistrzostwo
- To byłyby dla mnie okolice szczytu. Robię to już od dłuższego czasu. Poświęciłem temu wiele, pracowałem na to naprawdę ciężko. Niekwestionowane mistrzostwo i czołówka rankingów bez podziału na kategorie wagowe były moim marzeniem, zostawić po sobie dziedzictwo, którego ludzie nie będą w stanie wymazać. Projektowałem to w głowie wiele razy. Wiem, jak daleko jestem w stanie się posunąć, aby to moja ręka powędrowała do góry.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje