Reklama

Reklama

Boks. Mike Tyson: Liczy się to, czy jesteś gotowy, by umrzeć

Legendarny Mike Tyson często pytany jest podczas przymusowej przerwy w imprezach bokserskich o zdanie na przeróżne tematy. W tym tygodniu opowiedział o swoich zmaganiach ze strachem i treningach, jakie codziennie odbywa, by zachować formę w trudnym okresie.

- Nigdy nie myślałem, że zdołam unieść ciężar bycia zawodnikiem. Po prostu nim byłem. Nerwy są zawsze obecne w naszym życiu. Teraz też jestem nerwowy. To część naszego istnienia. Naturalny mechanizm obronny. I albo stajesz na wysokości zadania albo cię ono paraliżuje. Trzeba się nauczyć radzić sobie ze strachem - powiedział Tyson.

Reklama

- Czy normalna osoba wytrzymałaby moje uderzenie? Tu nie chodzi o to, żeby być wysportowanym, tu liczy się morale. To, czy jesteś gotowy, by umrzeć. Na tym polega życie. Jeżeli stawiasz mu czoła, nie musisz się go bać - dodał ''Żelazny'' i przeszedł do kwestii swojego treningu w czasie pandemii koronawirusa.

- Codziennie trenuję, godzinę jeżdżę na rowerze stacjonarnym i godzinę biegam na bieżni. Potem podnoszę lekkie ciężary. Za tydzień lub dwa zacznę uderzać w worek - podsumował temat jeden z najlepszych ''ciężkich'' ostatniego półwiecza.

Dowiedz się więcej na temat: Mike Tyson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje