Reklama

Reklama

Boks. Michael Hunter ostro atakuje Whyte'a i Fury'ego

​Najlepszy obecnie - po Deontayu Wilderze - amerykański zawodnik wagi ciężkiej, Michael Hunter (18-1-1, 12 KO) był zazwyczaj wyważony w swoich wypowiedziach. Ale jest już chyba zniecierpliwiony tym, że nie dostał na razie szansy walki o mistrzostwo świata. Przystępuje więc do bezpardonowego ataku w mediach społecznościowych.

- Idealnymi rywalami dla mnie byliby Dillian Whyte i Tyson Fury, ale do walki z Whyte'em łatwiej doprowadzić. Whyte byłby dla mnie jak ochłap do rozszarpania - powiedział Hunter i przeszedł do ''analizy'' walki z Furym.

Reklama

- Rozjeb... Fury'ego i on o tym wie. Już dwa razy mieliśmy walczyć. Dlaczego on się wycofał? Wiadomo, o co tu chodzi. Na pewno nie chodziło o kasę. Ja nie walczę tylko dla pieniędzy. I nikt, kto przechodził przez depresję czy ćpał, nie jest w stanie mnie pokonać. Jestem dla takich osób zbyt silny mentalnie. Muszę natomiast wziąć winę za ostatnią walkę na siebie. Powinienem wygrać przed czasem. Byłem lepszy, ale moja wygrana nie byłaby korzystna dla biznesu. Nie dostałem nawet rewanżu - dodał Amerykanin.

Przypomnijmy, że w swojej ostatniej dotychczas walce Hunter zremisował z Aleksandrem Powietkinem podczas gali Joshua - Ruiz II w Arabii Saudyjskiej w grudniu zeszłego roku. Amerykanin jest obecnie notowany w pierwszych dziesiątkach czterech najważniejszych rankingów. WBC klasyfikuje Huntera na dziesiątej pozycji, WBA na dziewiątej, IBF na czwartej, a WBO na siódmej.

Dowiedz się więcej na temat: Michael Hunter

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje