Reklama

Reklama

Boks. Mateusz Borek: Decyzja należy do Tomka Adamka, podejmie ją beze mnie

Tomasz Adamek stoi w obliczu decyzji, czy w kwietniu wejść do ringu przy akompaniamencie braw, odebrać gratulacje i przemówić do kibiców, czy stoczyć benefisową walkę, numer 60. na zawodowym ringu. - To jego wybór, ja go nie naciskam - zapewnia w rozmowie z Interią Mateusz Borek, przyjaciel i promotor byłego dwukrotnego mistrza świata.

Na razie jedna rzecz jest już bezdyskusyjna: Adamek nie ma szans, by spełnić swoje ostatnie wielkie marzenie, czyli zasiąść na tronie królewskiej kategorii wagowej. W zdominowanej przez wielkoludów kategorii ciężkiej "Góral" z Gilowic odbił się jak od ściany w starciu z czołowym, ale dopiero aspirującym do mistrzowskich pasów Jarrellem Millerem.

Reklama

Wygląda na to, że Adamek w końcu zrozumiał, że dalsze próby podbicia najbardziej prestiżowej dywizji wagowej mogą go poważnie poranić.

Dziś 42-letni "Góral" stoi przed następującym wyborem: w kwietniu może stoczyć 60. benefisowy pojedynek na gali w Polsacie lub w cywilnym ubraniu wejść do ringu i przy aplauzie publiczności otrzymać owację w podziękowaniu za piękną karierę, ozłoconą dwoma tytułami mistrza świata w wagach półciężkiej i junior ciężkiej.

Jeśli Adamek wybierze pierwszy wariant, to należy spodziewać się pojedynku z przeciętnej klasy rywalem, maksymalnie na dystansie ośmiu rund. - Jeśli w ogóle. Jak dla mnie to niech wyjdzie w garniturze, zrobimy kwadrans celebry. Ale on musi sam podjąć decyzję - podkreślił Borek w rozmowie z Interią.pl.

Panowie umówili się, że termin na podjęcie ostatecznej decyzji przez "Górala" upływa 10 lutego. - Nikt za niego nie umrze i nie będzie mu mówił, jak ma się pożegnać z publiką w Polsce. W "garniaku" czy rękawicach. Taką decyzję musi podjąć sam. Beze mnie. On nie musi jeździć jak Marcin Rekowski do Carlosa Takama, ani Tomasz Bonin do Davida Haye’a. Miał za piękną karierę, za dużo zrobił, by się skaleczyć - twierdzi Borek, szef grupy pięściarskiej MB Promotions.

Jednak nie sposób wyzbyć się myśli, mając w pamięci, że "Góral" już kilkakrotnie żegnał się z ringiem, iż niemal pewne zwycięstwo w benefisie wywróci scenariusz pożegnania do góry nogami. Pytamy Borka, jak zareaguje w sytuacji, gdyby Adamkowi po wygranej jednak przyszła do głowy myśl, że jeszcze może pokusić się o dużą walkę? - Powiem mu tak: dziadku, idź na ryby. A do jego żony Doroty: wyrzuć paszport do rzeki Hudson - uśmiecha się promotor i dodaje: - Tomek kończy teraz 11 apartament pod wynajem. Sam przy nim pracuje, bo on umie wykonywać różne prace budowlane. A potem będą kupować budynki z Ziggy’m Rozalskim i je odnawiać. On ma co robić. O byt nie będą musiały się martwić nawet jego wnuki.

Artur Gac

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Borek | Tomasz Adamek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje