Reklama

Reklama

Boks. Lopez zastopował Commeya i zdobył pas IBF. Teraz Łomaczenko?

- Jeśli Lopez to wygra, jego kolejnym rywalem będzie już raczej Łomaczenko - mówił przed tym pojedynkiem sławny promotor Bob Arum. A Teofimo Lopez (15-0, 12 KO) zrobił co do niego należało i zdobył tytuł mistrza świata wagi lekkiej federacji IBF.

Niezwykle utalentowany bombardier z Brooklynu spotkał na swojej drodze może mniej utalentowanego, ale równie mocno bijącego Richarda Commeya (29-3, 26 KO). W pierwszej, wyrównanej rundzie, obrońca tytułu kontrolował dystans swoim prostym i groźnie polował prawą ręką. Pretendent natomiast przepuszczał te ciosy na milimetry i wyczekiwał na odpowiedni moment, by skontrować.

Taka okazja nadarzyła się pod koniec pierwszej minuty drugiego starcia. Commey chciał uderzyć prawym krzyżowym, lecz Lopez wszedł mu idealnie w tempo swoim bezpośrednim prawym, posyłając rywala na deski. Champion powstał szybko, jednak był zraniony. A Lopez nie wypuszcza takich okazji z rąk. Dopadł do przeciwnika przy linach, władował w niego jeszcze kilkanaście ciosów przez gardę i zmusił arbitra Davida Fieldsa do interwencji w obawie przed nokautem.

Reklama

- To spełnienie moich marzeń - przyznał po wykonanej robocie uradowany 22-latek.

- Od dawna powtarzam, że chcę pełnej unifikacji. Ja mam trzy pasy, on czwarty, możemy więc teraz się spotkać - skomentował wynik tej potyczki sam Wasyl Łomaczenko (14-1, 10 KO), mistrz WBC/WBA/WBO kategorii lekkiej.

Dowiedz się więcej na temat: Teofimo Lopez | Wasyl Łomaczenko | Richard Commey

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje