Reklama

Reklama

Boks. Lawrence Okolie ma plan. Najpierw Krzysztof Głowacki, potem unifikacja i waga ciężka

Lawrence Okolie (14-0, 11 KO) zdobył już tytuł mistrza Europy, a teraz poluje na tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej. Wciąż czekamy na oficjalne potwierdzenie daty jego potyczki z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) o wakujący pas federacji WBO.

Anglik podczas igrzysk w Rio wyrzucił z turnieju Igora Jakubowskiego. Teraz kosztem innego Polaka chce sięgnąć po pierwszy tytuł mistrza świata. Plan ma następujący - najpierw zdominować limit 90,7 kilograma, by potem przejść do wagi ciężkiej i spróbować swych sił z największymi i najmocniej bijącymi.

- Czas pandemii był bardzo frustrujący, cały świat na moment stanął, bo nikt do końca nie wiedział, co tak naprawdę się dzieje. Ludzie zaczęli walczyć o papier toaletowy. Teraz słyszę, że do mojej walki z Głowackim może dojść w posiadłości Matchroom w Brentwood, ale bądźmy realistami. To przecież walka o mistrzostwo świata i zasługujemy na odpowiednie wynagrodzenie. Nie jestem więc pewien, czy uda się doprowadzić do tego pojedynku w posiadłości w Brentwood. Dopóki jednak będzie to walka mistrzowska, mogę poczekać jak długo trzeba będzie. Pozostaję w treningu i kiedy tylko dostanę sygnał, będę gotowy do walki. Boksowałem już przy pełnych trybunach w O2 Arena czy Stadionie Wembley, jeśli jednak przyjdzie mi toczyć najważniejszą walkę w karierze bez kibiców, przyjmę takie wyzwanie. Celem nadrzędnym jest przecież zdobycie tytułu mistrza świata. Oczywiście niesamowitym przeżyciem byłaby wygrana przed tłumem kibiców, ale ostatecznie liczysz się tylko ty, twój rywal i sędziowie. Kiedy więc zdobędę upragniony tytuł mistrzowski, do pierwszej lub drugiej obrony będę mógł już podejść przy pełnych trybunach. Póki co nie ma co wybiegać za bardzo do przodu, najpierw muszę wygrać - mówi dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi Okolie.

Reklama

- Głowacki to bardzo doświadczony zawodnik, zawsze dobrze przygotowany i mocno bijący. Był już mistrzem świata i jest głodny, by odzyskać tytuł. Nie jest może agresywnym pięściarzem, za to trochę niewygodnym do boksowania. Kiedy jednak znajdę swój dystans i poczuję się komfortowo w ringu, będę brutalny i efektownie zrobię co do mnie należy. Wygrana nad tak uznanym zawodnikiem ugruntuje moją pozycję w wadze junior ciężkiej. Jestem dziś mistrzem Europy, ale kiedyś nie będzie to nikogo obchodziło. Liczy się tylko mistrzostwo świata. Będę więc albo tylko challengerem, albo mistrzem. Zrobię co w mojej mocy, by zostać czempionem. A kiedy sięgnę po tytuł, od razu będę chciał unifikować pozostałe pasy. Maksymalnie jedna obrona tytułu i ruszę po unifikację. Chcę najpierw zunifikować wszystkie pasy kategorii junior ciężkiej, by potem pójść w górę do wagi ciężkiej. Wierzę, że już dziś byłbym w stanie pokonać wielu klasowych "ciężkich", choć kiedy już zmienię kategorię na wyższą, na pewno będę musiał jeszcze trochę popracować nad siłą fizyczną - dodał Brytyjczyk.

#POMAGAMINTERIA
1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki. Sprawdź szczegóły >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy