Reklama

Reklama

Boks. Krzysztof Głowacki dla Interii: Nie dałem się złamać

- Nie poddaję się. Ostatnia porażka z Lawrencem Okolie'm bardzo mnie boli, ale nie dałem się złamać. Będę pracował jeszcze ciężej, żeby znów wejść na szczyt. Na razie trzeba jednak znaleźć trenera - mówi w rozmowie z Interią były dwukrotny mistrz świata w kategorii junior ciężkiej organizacji WBO Krzysztof Głowacki.

Niespełna 35-letni zawodnik przegrał 20 marca pojedynek o mistrzostwo świata w Londynie z Brytyjczykiem Lawrencem Okolim. Rozstrzygnięcie walki nastąpiło w szóstej rundzie przez nokaut. Polak wciąż do chodzi do siebie, zarówno fizycznie jak i psychicznie.

- Fizycznie jeszcze trochę będę dochodził do siebie. Mam pęknięty łokieć, rehabilituję się. W piątek będę miał wykonane ostrzyknięcie łokcia, żeby kości szybciej się zrosły. Pod względem psychicznym dojście do pełnej formy też jeszcze trochę potrwa. Na razie nie mogę trenować w stu procentach, lewa ręka jest wyłączona z treningów. Muszę poczekać aż to się wszystko zagoi. Chodzę na razie na siłownię, trenuję z trenerem od przygotowania fizycznego Przemkiem Kantorowskim.

Reklama

Jeśli chodzi o zajęcia z boksu, to praktycznie nic nie robię, jest jeszcze na to za wcześnie. Do ostatniej walki przygotowywałem się przez półtora roku więc coś z tego jeszcze zostało. Jeśli chodzi o stronę finansową mojej ostatnie walki, to pieniądze nie są najważniejsze w życiu. Bardziej zależało mi na zwycięstwie. Oczywiście, że mogłoby być lepiej, ale nie ma co narzekać - mówi nam Krzysztof Głowacki.

Głowacki: Bez trenera nic nie zrobię

Po walce z Lawrencem Okolie'm Krzysztof Głowacki przestał trenować z Fiodorem Łapinem. Doświadczony trener pod koniec ubiegłego roku zakończył współpracę z Grupą Knockout Promotions z którą Głowacki związany będzie jeszcze przez trzy lata. Na razie nie wiadomo, kto zostanie stałym trenerem Polaka. Póki co skupia się treningach we własnym zakresie, odbył też jeden trening z nowym szkoleniowcem Grupy Konckout Promotions Amerykaninem Harrym Keittem.

- Harry Keitt przyjechał do Polski kilka tygodni temu przygotowywać przede wszystkim do walk Adama Balskiego i Damiana Kiwiora. Oni swoje pojedynki będą mieć już w maju. Trenuje też z Kamilem Szeremetą. Ja trenowałem z nim jeden raz, ćwiczyłem tylko prawą ręką, bo tak jak mówiłem lewą jeszcze nie mogę.

Jeśli chodzi o Fiodora Łapina, to trener mówi, że sobie dalej nie wyobraża takiej sytuacji jaka była przed moja walką z Okolie'm, czyli że ja jestem w grupie Andrzeja Wasilewskiego, a on jak wiadomo już w niej nie jest. Ciężko jest mi na dziś powiedzieć jak to dalej będzie wyglądać. Pożyjemy, zobaczymy, ale sytuacja jest ciężka. Bez trenera sam nic nie zrobię. Jak wrócę do pełni zdrowia trzeba będzie usiąść do rozmów na ten temat - martwi się Krzysztof Głowacki.

Kolejna walka na jesieni

Na razie nie ma daty kolejnej walki Krzysztofa Głowackiego. Wiele wskazuje na to, że może to być wrzesień lub październik.

- Nie potrafię powiedzieć, kiedy znów wejdę do ringu. Mówiło się o lipcu, ale ta data wydaje się coraz mniej prawdopodobna. Gala w lipcu, na której będzie walczył Kamil Szeremeta jest zbyt mała. Na pewno w tym roku będę chciał jednak boksować, myślę, że wrzesień lub październik to są najbardziej odległe daty.

Z Andrzejem Wasilewskim rozmawiałem tylko po walce, chciałbym wkrótce poznać plany dotyczące mojej osoby. Przede mną myślę jeszcze trzy lata kariery, muszę się znowu wspinać po drabince w hierarchii, aby znów otrzymać możliwość walki o mistrzostwo świata. Mam nadzieję, że będzie mi to jeszcze dane. Na pewno będę do tego dążył. Nie poddaję się. Ostatnia porażka bardzo mnie boli, ale nie dałem się złamać. Będę pracował jeszcze ciężej, żeby znów wejść na szczyt, ale na razie trzeba znaleźć trenera - zakończył Krzysztof Głowacki.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje