Reklama

Reklama

Boks. Komentarze Charlo i Harrisona po wybornej walce

Po wybornej, stojącej na bardzo wysokim poziomie i dramatycznej walce Jermell Charlo (33-1, 17 KO) pokonał wczoraj w rewanżu przed czasem Tony'ego Harrisona (28-3, 21 KO) i odzyskał tytuł mistrza świata wagi junior średniej federacji WBC. Przed walką trwał ostry konflikt między zawodnikami, ale po zakończeniu pojedynku obaj zachowali się elegancko.

- Do samego końca wierzę w siebie i wciąż szukałem nokautu. Tony to ścisła czołówka naszej kategorii, czułem, że muszę boksować z nim na swoim najwyższym poziomie. On wygrał kilka rund po nokdaunie, ale dzięki swojej woli zwycięstwa zdołałem znaleźć drogę. Ta walka zasłużyła na PPV, tak dobra była. Ludzie będą teraz pytać, czy dojdzie do trylogii (...). Jestem wojownikiem, jestem bardzo silny psychicznie, Tony toczył ze mną mentalną wojnę, ale jestem typem człowieka, którego nie można w ten sposób złamać - powiedział Charlo.

Reklama

- Jermell ruszył na mnie dziko od początku, więc musiałem się dostosować i zwalczać jego ogień własnym ogniem, pójść na wojnę. Koncentracja zawiodła mnie niestety w kluczowym momencie, dałem się złapać w akcji lewy na lewy. Zabrakło mi odpowiedzialności, a przecież czułem, że łamię rywala. Świetnie mi szło, ale Charlo to nie bum. Jest bardzo twardy i silny, jest mistrzem nie bez powodu. Trafił mnie kilkoma potężnymi ciosami na korpus, zawinił jednak przede wszystkim mój błąd - rzekł Harrison, który wbrew dwóch kartom punktowym (''Super Bad'' wygrywał tylko według jednego sędziego) dominował w większości rund wczorajszej wojny.

Dowiedz się więcej na temat: Jermell Charlo | Tony Harrison

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama