Reklama

Reklama

Boks. Kliczko kibicuje Fury'emu. Wróci na ring?

Emerytowany od blisko trzech lat Władymir Kliczko (64-5, 53 KO) wciąż podsyca nadzieję kibiców na możliwy powrót na ring. Póki co z wielkim zainteresowaniem przyjrzy się rewanżowi Tysona Fury'ego (29-0-1, 20 KO) z Deontayem Wilderem (42-0-1, 41 KO).

Pojedynek odbędzie się już za dziesięć dni w Las Vegas. W jego stawce będzie należący do Amerykanina pas WBC wagi ciężkiej.

Kiedyś zarówno Fury jak i Wilder byli sparingpartnerami Ukraińca, dziś to właśnie oni uważani są za liderów królewskiej kategorii. A za kogo kciuki będzie ściskał "Doktor Stalowy Młot"? Zależy mu na wygranej Anglika, który zdetronizował go po dekadzie rządów w listopadzie 2015 roku.

- Albo Wilder go znokautuje, albo Fury go wypunktuje. Mam sporo szacunku dla Wildera. Był kiedyś na moim obozie, spędziliśmy wspólnie sporo rund i mogę śmiało powiedzieć, że to świetny facet oraz bokser. Nikt w najnowszych czasach nie miał takiej ilości nokautów, nawet ja. Chciałbym jednak, ale również wierzę w to, by ten rewanż wygrał Fury. Nie ogłaszam powrotu na ring, ale gdyby wygrał Tyson, to być może doszłoby do naszego rewanżu - wypalił Kliczko.

Reklama

- Powtarzam, nie ogłaszam teraz powrotu na ring, jednak w przypadku zwycięstwa Fury'ego otworzyłyby się różne furtki. Pod koniec roku możemy mieć jednego zunifikowanego mistrza wagi ciężkiej - kontynuował Kliczko.

- Jestem zajętym człowiekiem, który ma co robić w życiu, choć wszyscy pytają mnie o powrót na ring. Jeśli rzeczywiście miałbym wrócić, to tylko dla pobicia rekordu jako najstarszy w historii mistrz wagi ciężkiej. Na ten moment nie planuję powrotu do boksu, ale zobaczymy, co przyniesie życie - zakończył złoty medalista olimpijski z Atlanty (1996) i dwukrotny mistrz wszechwag w gronie zawodowców.

Dowiedz się więcej na temat: Kliczko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje