Reklama

Reklama

Boks. Kamil Sokołowski znokautowany w ostatniej rundzie

Nie udała się wyprawa do Mińska charakternego pięściarza Kamila Sokołowskiego (9-18-2, 3 KO). Gdy wydawało się, że Polak już dotrwa do ostatniego gongu, w ostatniej rundzie starcia z faworyzowanym Kazachem Zhanem Kossobutskim (14-0, 13 KO) przegrał przez nokaut.

Na takich pięściarzy, jak Sokołowski, w bokserskim slangu mówi się "journeyman". Oznacza to, ni mniej ni więcej, że zawodnik jest w zasadzie skazywany na porażkę, ale z racji stylu walki, odporności i twardości w ringu, jest wziętym testerem dla promowanych pięściarzy. Ci właśnie w takich starciach zbierają niezbędne doświadczenie, chcą odbudować się po porażce lub po prostu wygrać bardzo efektownie.

Reklama

Tak samo było w konfrontacji Sokołowskiego z 32-letnim Kossobutskim. Zdecydowanym faworytem był Kazach i rywal zdecydowanie wywiązywał się z roli faworyta. Nasz pięściarz, który wziął tę walkę na niespełna dwa tygodnie przed galą, skupiał się na tym, by bezpiecznie dotrwać do końca dziesiątej rundy.

A Kossobutski napierał. I w piątej rundzie pokazał namiastkę możliwości, mając w dodatku argument siły w pięściach, gdy powalił Polaka na deski.

Sokołowski podniósł się, ale od tego momentu przewaga Kazacha zarysowała się jeszcze bardziej.

Mimo wszystko wydawało się, że pojedynek jednak rozstrzygnie się na pełnym dystansie. Ale w ostatnich sekundach 10. rundy przeciwnik w końcu upolował naszego zawodnika. Polak padł na matę i choć przez moment wydawało się, że zdoła powstać, to jednak nie był w stanie kontynuować starcia.

Następny pojedynek Polak z Wysp Brytyjskich ma stoczyć 2 października na gali Krystiana Każyszki w Kościerzynie.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Sokołowski | Zhan Kossobutski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje