Reklama

Reklama

​Boks. Joshua powalczy z Pulewem, na horyzoncie bój z Furym

W sobotę odbędzie się ciekawa gala bokserska z Londynie, z udziałem m.in. Nikodema Jeżewskiego i Mariusza Wacha. W głównej walce mistrz świata WBA, IBF, WBO wagi ciężkiej Anthony Joshua spotka się z Kubratem Pulewem, a na horyzoncie bój Joshuy z czempionem WBC Tysonem Furym.

Grudzień to zdecydowanie najciekawszy miesiąc w polskim pięściarstwie zawodowym w "koronawirusowym" roku. W angielskiej stolicy o pas WBO International Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) zmierzy się z Lawrence’em Okolie’em (14-0, 11 KO). Ważna walka, choć nie o tytuł, czeka też 41-letniego Mariusza Wacha (36-6, 19 KO), który skrzyżuje rękawice z Hughie’em Furym (24-3, 14 KO), kuzynem Tysona.

A już za tydzień, 18 grudnia Kamil Szeremeta (21-0, 5 KO) stoczy w USA walkę o mistrzostwo świata WBO kategorii średniej z Kazachem Gienadiejm Gołowkinem (40-1-1, 35 KO).

Reklama

Ale jako pierwszy w grudniu szansę mistrzowską miał otrzymać Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO), który od wielu miesięcy miał zaplanowany pojedynek z Okolie’em o trofeum WBO wagi junior ciężkiej. Pandemia sprawiła, że o tej walce wciąż mówi się w czasie przyszłym... Kiedy wydawało się, że nic już nie stanie na przeszkodzie, Głowacki miał pozytywny wynik testu na koronawirusa, a w wywiadach podkreślał, że ciężko przechodzi chorobę.

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl! Kliknij!

Kłopoty zdrowotne byłego czempiona WBO sprawiły, że Anglicy zaczęli szukać nowego rywala dla Okolie’a. Ostatecznie wybór padł na Jeżewskiego, ale kiedy w niedzielę podpisywał kontrakt nie było pewne o co tak naprawdę powalczy z Brytyjczykiem. Pięściarza z Kościerzyny nie ma w "15" najnowszego rankingu tej federacji, dlatego stawką sobotniej rywalizacji będzie pas WBO International, a triumfator w ciągu 180 dni spotka się w pojedynku o właściwy, wakujący pas World Boxing Organization z Głowackim.

W Londynie dojdzie do trzech walk w królewskiej kategorii ciężkiej. W jednej z nich Wach, który jest jak wino - im starszy, tym lepszy - skrzyżuje rękawice z mniej znanym i utytułowanym Furym. Obaj nie ukrywają mistrzowskich aspiracji, ale na razie mogą tylko z... zazdrością popatrzeć na tych największych, tj. Joshuę i Tysona Fury’ego (czy też Deontaya Wildera, choć obecnie bez żadnego tytułu). W sobotę w tej samej wadze, o pas WBC International, powalczą Martin Bakole (15-1, 12 KO) i Siergiej Kuzmin (15-1, 11 KO).

Kibice nie tylko w Wielkiej Brytanii chętnie zobaczyliby w ringu Joshuę i Tysona Fury’ego, ale ten pierwszy najpierw musi - będąc wyraźnym faworytem - uporać się z Pulewem. Dopiero wtedy będzie mógł skoncentrować się już tylko na walce o niekwestionowane mistrzostwo w ciężkiej. Jedyną przeszkodą jest Bułgar... W 2014 roku nie miał szans z Władimirem Kliczko, a dziś twierdzi, że jest w stanie pokonać Joshuę.

"Podoba mi się, że ludzie mówią więcej o walce Joshua - Fury niż Joshua - Pulew. Nie jest to dla mnie obraźliwe. Jestem szczęśliwy, ponieważ kiedy (Anthony) myśli już o walce z kimś innym, to znaczy, że nie docenia mnie, a to jest moja szansa" - uważa Pulew.

Promotor Joshuy Eddie Hearn już wcześniej opowiadał dziennikarzom, że ustalono warunki szczegółowe walki jego zawodnika z Furym. "Jeśli AJ (Anthony Joshua) wygra w sobotę, dojdzie do walki z Furym" - zapewnił.

Gwiazdy brytyjskiego boksu potrafią zapełniać ogromne stadiony, a tymczasem sobotnią galę w Wembley Arena będzie mogła na żywo zobaczyć tylko garstka kibiców - 1000.

Joshua nie boksował od 12 miesięcy, w tamtym roku w szokującym sposób stracił tytuły przegrywając z Andym Ruizem, a rewanżu już go pokonał. Przed bojem z Pulewem zdecydował się zasięgnąć rady od Kliczki. "To nie będzie łatwa walka, to jest trochą jak skórka od banana. Ale jestem na takim poziomie sportowym, że nie mogę liczyć na łatwe lub rozgrzewkowe pojedynki" - stwierdził.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje