Reklama

Reklama

Boks. Joshua - Fury czy Joshua - Usyk? Zależy: Chodzi o sport czy dolary?

Są już (od pół roku) wielkie plany na wielkie pieniądze, które można zrobić na mega-pojedynku o komplet pasów wagi ciężkiej pomiędzy Tysonem Fury i Anthonym Joshuą. Mają być w 2021 roku nawet dwie walki, rok zajęty, ale to na razie plany, których zrealizowanie nie jest proste. Żeby się udało, trzeba przeskoczyć parę regulaminów, jednego Amerykanina i jednego Ukraińca...

Tyson Fury, niepokonany mistrz świata World Boxing Council, nie był zachwycony ani formą ani zwycięstwem Joshuy nad Pulewem, a już na pewno nie tym, że po wygranej walce z Bułgarem, mistrz świata WBA, IBF i WBO natychmiast nie zapowiedział kolejnej walki - właśnie z nim. "Obsr...ś się przed kamerami. Zapytano ciebie wprost czy chcesz walki ze mną, ale tych schowałeś się gdzieś w krzakach z odpowiedzią. Jesteś bumem i nie mogę sie doczekać, kiedy cię znokautuje. Maksymalnie trzy rundy, tyle mi wystarczy" - mówił w swoim kwiecistym stylu mistrz świata WBC. Oczywiście natychmiast w obronie swego klienta zabrał głos szef "Matchroom Boxing", Eddie Hearn. "Wkrótce się przekonamy, kto się obes..., Tyson. Joshua nie jest kimś kto głośno krzyczy, wrzeszczy w TV - to nie jego styl. Niech sobie Tyson to robi, pozwalamy" - odpowiedział Hearn w internetowym wywiadzie.

Reklama

"Zaczynamy pracę nad kontraktem - natychmiast. Po stronie Tysona pracuje chyba z dziewiętnaście osób, ale wiemy z kim trzeba się dogadać i dopniemy swego. Jesteśmy gotowi zrobić walkę Joshua-Tyson i nie znam nikogo, kto myśli inaczej. Ale zamiast ciągle o tym mówić, trzeba załatwić sprawę po cichu, ale skutecznie. Wszyscy wiemy, jaka jest stawka - Anthony Joshua kontra Tyson Fury o wszystkie pasy wagi ciężkiej to największa walka w historii brytyjskiego boksu. Wrzaski niczego nie załatwiają, dlatego nie zobaczycie Joshuy robiącego to, co robi Tyson Fury" - skomentował całe zamieszanie Hearn.

Hearn ma rację mówiąc, że byłaby to największa walka w historii boksu w Zjednoczonym Królestwie... i na pewno najbardziej lukratywna. Nie ulega wątpliwości, że pojedynek zapełniłby każdej wielkości stadion w Wielkiej Brytanii do ostatniego miejsca - i to w ciągu kilku godzin. Nie ulega też wątpliwości, że kibice nie mieliby problemu, żeby zapłacić za obejrzenie Fury-Joshua w systemie pay-per-view, zdając sobie sprawę, że oczekiwania finansowe obu pięściarzy pewnie zaczynałyby się gdzieś około 50 milionów dolarów. Dla każdego oczywiście.

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl. Kliknij! 

Plany wyglądają pięknie, ale nie wolno zapomnieć, że to są tylko plany. Już w czerwcu tego roku Eddie Hearn ogłosił przecież, że ma kontrakt na dwie walki Joshuy z Fury’m, że wszystko zostało dograne także ze współpromotorami Króla Cyganów - Amerykaninem Bobem Arumem i Anglikiem Frankiem Warrenem. Dość szybko okazało się, że nic tak naprawdę nie jest podpisane, że to tylko scenariusz, który na razie podoba się obu stronom. Od tego czasu wiele się zmieniło - między innymi to, że prawnicy Deontay’a Wildera, który związał się kontraktem aż na trzy pojedynki z Tysonem Fury przypomnieli sobie, że tego trzeciego jeszcze nie było i na razie Fury musi wygrać z Wilderem, żeby zatrzymać pas World Boxing Council. Najgorsze dla każdej ze stron jest to, że cała sprawa jest nadal w zawieszeniu, a na jej rozstrzygnięcie poczekamy przynajmniej do końca tego roku.

To nie jest wcale ostatnia z przeszkód na drodze do finansowej bonanzy, jaką byłaby walka o pasy wagi ciężkiej WBC, IBF, WBA i WBO. Są też przeszkody...regulaminowe i pewien Ukrainiec.

Zaraz po sobotnim zwycięstwie Joshuy nad Pulewem i słysząc o zapowiedziach walki z Fury'm, odezwał się prezydent WBO Paco Valcarcel przypominając, że Joshua ma przed sobą obowiązkową obronę pasa, zanim może myśleć o walkach unifikacyjnych. "Następna walka Anthony'ego musi się według regulaminu odbyć w obronie pasa WBO, a tutaj pretendentem numer jeden jest Ołeksandr Usyk. Jestem przekonany, że Eddie Hearn doskonale o tym wie" - powiedział prezydent WBO.

Trudno sobie wyobrazić, by Usyk odstąpił (nawet za poważną wypłatę) z tego prawa, bo nie miałby żadnej pewności, że taka szansa by się jeszcze powtórzyła. Opcja numer dwa to Joshua rezygnujący z pasa WBO i walczący z Furym o pozostałe trzy, ale to nie pasowałoby do kogoś, kto twierdzi, że motywują go nie pieniądze, ale chęć posiadania wszystkich pasów, bycia częścią historii tego sportu. Druga opcja wydaje się bardzo prawdopodobna, bo Eddie Hearn powiedział już, że "jeśli WBO nie chce być częścią największej walki w boksie, to trudno, ale w takim razie rezygnujemy z pasa". Czyli decyzja dla Joshui jest prosta. 

Przemysław Garczarczyk z USA, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje