Reklama

Reklama

Boks. Joe Smith Jr pokonał Maksima Własowa

Po prawdziwej wojnie w ringu Joe Smith Jr pokonał Maksima Własowa i sięgnął po wakujący pas mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBO. Wynik starcia może zostać uznany za kontrowersyjny.

Reklama

Nieoczekiwanie to Rosjanin od razu ruszył do ataku. Wyrzucał dziesiątki ciosów z obu rąk, nie dając faworytowi chwili wytchnienia. Lewy prosty pracował niczym automat, a tuż przed przerwą dołożył mocny prawy krzyżowy. Momentami bezradny Smith Jr w 80. sekundzie drugiej rundy zamknął oczy i huknął prawym sierpowym. Trafił w głowę i Własow szybko ratował się klinczem. Ale już kilkanaście sekund później znów atakował. W trzeciej odsłonie Amerykanin krwawił już z lewego łuku brwiowego.

Reklama

Czwartą rundę Smith też przegrał, lecz zaczął bić prawym na dół, czym otworzył sobie furtkę do mocnego lewego sierpowego. O dziwo Własow przyjął tę bombę bez zmrużenia oka. W piątym starciu Smith trafił ładnym sierpem z prawej ręki, lecz warunki dyktował nadal dużo aktywniejszy reprezentant "Sbornej". Na półmetku Smith Jr przeżywał wyraźny kryzys. Szukając jakiegoś przełamania zmieniał nawet momentami pozycję na mańkuta, ale szalone tempo, jakie narzucił od początku Własow, w ogóle nie słabło.

Tacy zawodnicy jak Smith mogą wrócić z piekła do nieba jednym uderzeniem i blisko tego było na początku siódmej rundy. Będący w tarapatach i opierający się o liny Joe trafił lewym sierpowym i wstrząsnął Rosjaninem. Ten ratował się po raz drugi w tej walce klinczem i znów po kilkunastu sekundach kontratakował. Ale to był dobry fragment reprezentanta gospodarzy.

Pogromca Fonfary i Hopkinsa z animuszem rozpoczął ósmą rundę, szybko jednak uszło z niego powietrze. A Własow w dziewiątej tylko podkręcił jeszcze bardziej tempo. A w dziesiątej nie ściągał nogi z gazu. Smith trafił mocnym prawym sierpowym, ale jednym ciosem nie mógł wygrać tej rundy.

W połowie jedenastego starcia Joe zranił Maksima lewym hakiem na korpus. Teraz to on miał kłopoty, ale Smith uderzył go w tył głowy. Własow dostał sporo czasu na odpoczynek. Ostatnie trzy minuty do wojna na przełamanie. Tym razem to jednak Amerykanin polował, a Rosjanin walczył o przetrwanie. Udało się, lecz w napięciu czekał na werdykt.

A sędziowie punktowali 114:114, 115:113 i 115:112 - stosunkiem głosów dwa do remisu zwyciężył... Amerykanin.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje