Reklama

Reklama

Boks. Jermall Charlo obronił mistrzowski tytuł

Jermall Charlo pokonał Juana Maciasa Montiela i obronił tytuł mistrza świata wagi średniej.

Mistrz od razu zabrał się do roboty, lecz w pierwszych dwóch rundach trudno było mu dobrać się do skóry nieszablonowego rywala. W trzeciej rozpętała się wojna w półdystansie. Na tym etapie bezsprzecznie 30:27, ale czwartą rundę przy "dobrych chęciach" można było przyznać Meksykaninowi.

Nowy program o Euro - codziennie na żywo o 12:00 - Sprawdź!

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji!

Reklama

Charlo piątą odsłonę zaczął od bezpośredniego prawego, którym zranił przeciwnika. Minutowa kanonada nie dała jednak przełamania. Początek szóstego starcia to niemal kopia piątego. Znów prawy sierpowy mistrza i challenger znalazł się w tarapatach. Niemal równo z gongiem Jermall huknął dla odmiany lewym sierpowym. Twardy Montiel schodził do narożnika na "miękkich nogach". Do tego pod prawym okiem pojawiła się opuchlizna. A mimo tego wyszedł do siódmej rundy i choć przegrał ją wyraźnie, to zażegnał widmo nokautu. A Champion najwyraźniej zmęczył się wcześniejszą szarżą, bo ciężko oddychał w przerwie.

Montiel świetnymi kombinacjami wszedł w ósmą rundę. Bił albo lewy hak-lewy podbródek, albo w odwrotnej kolejności, czyli lewy podbródek, po którym szedł hak w okolice wątroby. Prawdopodobnie tę rundę również wygrał Charlo, jednak raz nawet lekko się zachwiał i zapachniało niespodzianką.

Pretendent na początku dziewiątego starcia znów trafił lewym podbródkowym i teraz to prawa powieka mistrza zaczęła puchnąć. Wojna na wyniszczenie trwała w dziesiątej odsłonie. Kapitalne widowisko porwało kibiców w Toyota Center w Houston. Jedenasta runda prowadzona w świetnym tempie, pomimo iż obaj odczuwali już trudy tego pojedynku. W najgorszym położeniu byli sędziowie, którzy mieli wskazać w niej tego lepszego.

Montiel wyszedł na dwunastą rundę szukając nokautu. Podkręcił jeszcze bardziej tempo, lecz Charlo kontrował prawą ręką. W samej końcówce mistrz spuchł i dał się zepchnąć, by trafić prawym krzyżowym kilka sekund przed końcem. Gdy zabrzmiał ostatni gong, obaj wzięli głęboki oddech i dostali gromkie brawa od kibiców. Zasłużyli...

Sędziowie punktowali 118:109, 119:109 i 120:108. Ale ten rezultat ani trochę nie oddaje obrazu walki, o czym najlepiej świadczy fakt, że Charlo cieszył się niczym po zdobyciu tytułu po raz pierwszy...



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje