Reklama

Reklama

Boks. Fury pokonał Wildera. Konflikt w sztabie Amerykanina?

Jay Deas, jeden z dwóch trenerów Deontaya Wildera (42-1-1, 41 KO), nie zgadza się z decyzją Marka Brelanda (drugiego z trenerów), który rzucił ręcznik na znak poddania w siódmej rundzie, zmuszając tym samym sędziego Kenny'ego Baylessa do przerwania walki króla nokautu z Alabamy z olbrzymem z Wilmslow, Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO).

- Nie uważam, że on (Breland - przyp. red.) powinien rzucić ręcznik. Deontay jest typem gościa, który nie chce w ten sposób przegrywać - powiedział Deas. Nie wiadomo, czy słowa trenera są oznaką poważniejszego konfliktu w sztabie Wildera, w każdym razie sam bokser również nie był zadowolony (przynajmniej od razu po walce) z decyzji, jaką podjął Breland.

Od początku siódmej rundy Fury ruszył do decydującego szturmu, dopadając ostatecznie czempiona w narożniku i zadawał kolejne mocne ciosy, w tym prawy krzyżowy. W tym właśnie momencie Breland zdecydował się na oszczędzeniu Wilderowi dalszej katorgi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje