Reklama

Reklama

Boks. Fury pokonał Wildera. Amerykanin wylądował w szpitalu

Ten, który bezlitośnie nokautował innych, został posłany na deski. Rozbity przez genialnego Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO), były już mistrz WBC wagi ciężkiej Deontay Wilder (42-1-1, 41 KO) został po walce w Las Vegas odwieziony do szpitala.

Według relacji brytyjskich mediów, Amerykanin był zamroczony, miał poważnie poranioną twarz i doznał kontuzji ucha, które miał zszywane już w szatni.

W takich okolicznościach nie dziwi reakcja "narożnika" Wildera, który w siódmej rundzie poprosił sędziego o przerwanie walki z wyraźnie dominującym Furym. Brytyjczyk dwukrotnie posłał Amerykanina na deski.

Inna sprawa, że sam Wilder, jak i jego pierwszy trener Jay Deas nie byli przekonani do konieczności przerwania walki. Ręcznik na ring miał rzucić drugi trener Amerykanina Mark Breland.

Reklama

Czy Wilder będzie chciał teraz trzeciego pojedynku?

- Deontay będzie potrzebował czasu, by pozbierać się po tej walce. Jestem pewien, że skorzysta z opcji trzeciej walki, ponieważ jest puncherem z dynamitem w pięściach - skomentował Fury.

- Jestem przekonany, że spotkamy się ponownie. Ktokolwiek będzie następny, zostanie potraktowany tak samo jak Wilder - powiedział ''Król Cyganów''.

W kontrakcie na drugą walkę Fury'ego z Wilderem znalazł się zapis, który mówi, że przegrany ma 30 dni na zdecydowanie się, czy chce rewanżu. Jeżeli go zażąda, zwycięzca musi to zaakceptować.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje