Reklama

Reklama

Boks. Dillian Whyte może zostać zawieszony na cztery lata

To koniec kariery Dilliana Whyte'a (26-1, 18 KO)? Przed walką z Oscarem Rivasem w organizmie boksera z Wielkiej Brytanii wykryto dwa zakazane środki anaboliczne. I nie były to zatrute odżywki, tylko sterydy. Whyte'a czekają za to minimum cztery lata kary, a obóz jego ostatniego rywala ma zastrzeżenia również co do rękawic boksera.

Pierwszym zakazanym środkiem użytym przez Whyte'a był metandienon, steryd anaboliczny, zwiększający masę mięśniową. Do tego miał stosować również hydroxymethandienone.

Reklama

Co ciekawe, na trzy dni przed walką o wszystkim wiedział Eddie Hearn, promotor zawodnika, oraz brytyjska federacja bokserska British Boxing Board of Control. Nikt jednak nie poinformował władz WBC ani ekipy Oscara Rivasa (26-1, 18 KO). A starcie Whyte'a z Kolumbijczykiem miało status końcowego eliminatora do tronu WBC wagi ciężkiej.

Jeśli chodzi o doping, Whyte jest recydywistą. Dlatego zostanie ukarany przynajmniej czteroletnią dyskwalifikacją, a grozi mu nawet osiem lat zawieszenia. Będzie mógł wrócić na ring najwcześniej w 2023 roku, w wieku 35 lat.

Pierwsza wpadka dopingowa Brytyjczyka miała miejsce w październiku 2012 roku po wygranej nad Sandorem Baloghem (TKO 4), gdy został złapany na stosowaniu niedozwolonych środków i zawieszony. Wrócił dopiero dwa lata później. Teraz czeka go dużo dłuższa przerwa od boksu.

Obóz Rivasa jeszcze przed walką miał zastrzeżenia i składał protest. Okazało się bowiem, że Whyte założył niedozwolone rękawice - inne niż te, które wybrał dzień wcześniej po ceremonii ważenia.

- Będziemy prowadzić również dochodzenie w sprawie rękawic, bo pan Whyte wyszedł do walki w innej parze niż ta, którą wybrał w piątek - przyznał Mauricio Sulaiman, prezydent federacji World Boxing Council.

- Okazało się, że musimy boksować w rękawicach, które załatwiał promotor imprezy. Nie mogliśmy mieć swoich. Jakieś pół godziny przed wyjściem do ringu obóz Whyte'a poinformował nas jednak, że on nie założy tamtych rękawic. I nie chodziło o to, że wzięli rezerwowe. Whyte wyszedł do ringu w rękawicach, których w ogóle nie było podczas spotkania ustalającego wszystkie reguły, tzw. "rules meeting". Mało tego, ułożyli to w ten sposób, że nawet nie było nikogo z naszego obozu podczas zakładania rękawic. Mieliśmy wrażenie, że coś jest przed nami ukrywane. Kiedy zaprotestowaliśmy, usłyszeliśmy od komisarza, że jest już za późno, bo walka za moment się zacznie. W samej walce mieliśmy również zastrzeżenia co do pracy sędziego ringowego, który był bardzo wyczulony na wszystko, co robił Oscar, i co chwilę zwracał mu na coś uwagę - relacjonuje Russ Anber, członek zespołu Rivasa.

Dowiedz się więcej na temat: Dillian Whyte | Oscar Rivas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL