Reklama

Reklama

Boks. Awantura po tekście Interii. Szpilka starł się z promotorem i dyrektorem TVP Sport

Ledwie opublikowaliśmy wywiad red. Artura Gaca z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem, który odpowiada na zaczepki Artura Szpilki, a już pięściarz rodem z Wieliczki wywołał burzę na Twitterze. Zaczepił nie tylko własnego promotora Andrzeja Wasilewskiego, ale też dyrektora TVP Sport Marka Szkolnikowskiego.

- Twarz nieskalana intelektem i wzrok tęskniący za rozumem. Przecież on wygląda, jakby miał wodogłowie. Taki ktoś nie może mnie wyprowadzić z równowagi. Bo gdybym się poczuł obrażony, to pewnie bym pojechał do Sosnowca... Jednak ja nie muszę schodzić do poziomu małp, między normalnymi ludźmi to rzecz niespotykana. Jeśli będę miał ochotę z nim zaboksować, a on ze mną, to sprawa jest prosta: siadamy, pertraktujemy warunki i boksujemy. W sporcie ludzie mają do siebie szacunek - powiedział pod adresem "Szpili" Włodarczyk, w wywiadzie dla Interii.

Reklama

Nasz materiał na Twitterze zamieścił Krystian Sander z Bokser.org i od razu powstała awantura, w którą jak w wir wydarzeń rzucił się sam "Szpila" i oczywiście zrobił to w swoim stylu, bez przebierania w słowach.

- To jest obsr.... Jak taki pewny, to walczmy o wszystko albo nic. Wygrany zgarnia wszystko, przegrany tylko "oklep" - zaproponował Szpilka.

Szybko odpowiedział mu jego promotor:

- Arturku kochany, nie deklaruj, że wygrany bierze wszystko, a przegrany nic... Ja jestem "za", bo to zmniejsza znacząco budżet gali, ale Ty nie będziesz chciał.... - napisał Andrzej Wasilewski.

- Promotorku, ja nie będę chciał. Dajemy jego gażę i moją. I wygrany zgarnia wszystko. To oczywiste. Podane są stawki, wszystko czarne na białym. "Wam" oczywiście pasuje, żeby była jedna stawka. Niby czemu? Dwie dla zwycięzcy. To oczywiste - negocjuje publicznie "Szpila".

Zahaczył też na Twitterze stację TVP Sport: - Zróbcie wreszcie kozacką galę i pamiętajcie: żeby wyciągnąć, najpierw trzeba włożyć - napomniał telewizję pięściarz.

- Arturze, po Chisorze stawianie jakichkolwiek warunków jest mocno nie na miejscu. Wygraj trzy kolejne walki, a zdobędziesz ponownie uznanie kibiców oraz telewizji - odpowiedział mu natychmiast dyrektor stacji Marek Szkolnikowski, przypominając nadspodziewanie szybki nokaut (w drugiej rundzie). Szkolnikowski dodał też, że partnerem w organizacji gali jest dla niego Wasilewski, a nie Szpilka.

Na sobotniej gali Knockout Boxing Night 8, "Szpila" w pierwszej rundzie znokautował włoskiego radnego Fabia Tuiacha. Pojedynek odbył się w królewskiej kategorii wagowej. Polak ogłosił jednak, że po latach powróci do wagi junior ciężkiej.

Po efektownym zwycięstwie Szpilka znowu uwierzył w siebie. Teraz zamierza zmierzyć się z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem. Obaj zawodnicy od dawna za sobą nie przepadają. Ich konflikt rozpoczął się już parę lat temu, kiedy obaj panowie wymienili ciosy przed salą treningową. Do tej pory ich drogi się nie krzyżowały, ale po zmianie wagi przez Szpilkę, będzie o to łatwiej.

Ewentualna walka "Diablo" ze Szpilką na pewno byłaby sukcesem zarówno marketingowym, jak i finansowym, ale pieniądze są też jedynym czynnikiem, który może stanąć na przeszkodzie. Trzeba pamiętać, że do wagi junior ciężkiej postanowił zejść też Krzysztof Zimnoch, który również prowadzi otwarty konflikt ze Szpilką.

MP

Dowiedz się więcej na temat: Artur Szpilka | Krzysztof Diablo Włodarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje