Reklama

Reklama

Boks. Artur Szpilka podjął zaskakującą decyzję w sprawie walki z "Diablo" Włodarczykiem

Zwrot akcji w sprawie potencjalnej walki Artura Szpilki z Krzysztofem Włodarczykiem. "Szpila" ogłosił, że w najbliższym czasie nie skrzyżuje rękawic z byłym mistrzem świata, ale skupi się na innej drodze, która ma zaprowadzić go do pojedynku o pas w kategorii junior ciężkiej.

Kilkanaście dni temu, po rozmowie Interii z Włodarczykiem, ze zdwojoną siłą powrócił temat głośnego pojedynku ze Szpilką. Po ostrych kontrach "Diablo" pięściarz rodem z Wieliczki tak się "zapalił", że na nowo zapałał chęcią szybkiego doprowadzenia do konfrontacji.

Reklama

Problem w tym, co dowiódł w kolejnym materiale dziennikarz Interii, że choć pięściarze deklarują chęć stoczenia pojedynku i w sportowej walce wyjaśnienia sobie wszystkich wzajemnych pretensji, to jednocześnie byli i są głównymi hamulcowymi realizacji gali z ich starciem wieczoru. Chodzi o to, że obaj żądają ogromnych pieniędzy, a ich gaże znacznie przekroczyłyby kwotę miliona złotych. Po tym, jak grupa obu pięściarzy KnockOut Promotions związała się z Telewizją Polską, odchodząc z Polsatu, niemożliwe stało się dystrybuowanie imprez w płatnym systemie pay-per-view. A brak takiego zastrzyku finansowego praktycznie uniemożliwia, z biznesowego punktu widzenia, realizację takiego przedsięwzięcia, wiążącego się z niemałym ryzykiem finansowym.

Teraz okazuje się, że do walki wciąż jest dalej niż bliżej z jeszcze jednego powodu. W rozmowie z branżowym portalem ringpolska.pl "Szpila", odnosząc się raz jeszcze do słów "Diablo" w Interii, zaskakująco wyznał, że temat starcia z Włodarczykiem na razie przestaje być aktualny.

- Z szacunku do trenera Fiodora Łapina (były trener "Szpili" i wciąż aktualny szkoleniowiec Włodarczyka - przyp. AG), ale przyjdzie czas i na niego. Chociaż jeśli jeszcze będzie tak gadał, to... Nie chcę już publicznie opowiadać o takich rzeczach, bo faktycznie to taka dziecinada. Jednak przyjdzie jeszcze taki czas, że się spotkamy - powiedział Szpilka.

- Moim celem jest zdobyć to, co mi się należy - uśmiechnął się wieliczanin, który w ekspresowym tempie zrzuca kilogramy i już kolejną walkę może stoczyć w oficjalnym limicie kategorii cruiser.

Z kolei Włodarczyk, jeśli 30 listopada na gali Knockout Boxing Night 9 w Zakopanem rozprawi się z Taylorem Mabiką (19-4-1, 10 KO), być może awansuje nawet na drugą pozycję w rankingu federacji WBC. A wówczas o pas mistrzowski tej organizacji mógłby zmierzyć się z pochodzącym z Kongo Ilungą Makabu.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje