Reklama

Reklama

Boks. Andrzej Liczik dla Interii: Jeśli nadarzy się okazja, trzeba wygrać przed czasem

Bojowe nastroje panują w obozie Michała Cieślaka przed walką z Jurijem Kaszyńskim, której stawką będzie pozycja pretendenta do tytułu mistrza świata IBF w wadze junior ciężkiej. Starcie Polaka z Rosjaninem będzie walką wieczoru gali Polsat Boxing Night 10 już w najbliższy piątek.

Takiej walki na polskim podwórku nie było od 2016 roku. Teraz wielki pojedynek zawitał nad Wisłę, a w nim najlepszy polski pięściarz kategorii cruiser Michał Cieślak może zagwarantować sobie drugi w karierze bój o tytuł czempiona globu jednej z najbardziej prestiżowych federacji.

Pierwsza próba wdrapania się na mistrzowski tron zakończyła się niepowodzeniem (porażka z Ilungą Makabu w Kongo), ale Polak znów znalazł się na kursie do wywalczenia sobie pięściami miejsca w historii polskiego boksu zawodowego.

Przepustką do starcia o mistrzostwo świata będzie konfrontacja z bardzo dobrym i wysoko notowanym Rosjaninem Kaszyńskim. Obu pięściarzy łączy ten sam cel, a charakteryzuje bliźniaczy bilans walk: 20 zwycięstw i po jednej porażce.

Ogromna stawka piątkowego pojedynku na gali PBN 10 robi wrażenie, a z rangi doskonale zdaje sobie sprawę trener Cieślaka, Andrzej Liczik. Pochodzący z Ukrainy 44-latek jednak stara się nie tworzyć dodatkowej, niepotrzebnej presji.

- Podchodzimy do tej walki, jak do każdej innej. Oczywiście mamy świadomość, że jej znaczenie jest troszkę większe. Nikogo nie lekceważymy, ale też nie przeceniamy klasy rywala. Widzieliśmy go, znamy i analizowaliśmy, jak boksuje, więc mamy to wszystko na uwadze. W ringu będziemy starali się wykonać swoją pracę jak najlepiej - zapowiada szkoleniowiec, mający pod swoimi skrzydłami także m.in. Artura Szpilkę.

Reklama

Andrzej Liczik o Michale Cieślaku: Potwierdzam to!

Wiele wskazuje na to, że w tej walce powinniśmy zobaczyć Cieślaka boksującego w innym stylu, niż zdążył wszystkich przyzwyczaić. Dlatego możliwe, że osoby, które spodziewają się Polaka walczącego znów na wskroś ofensywnie i za wszelką cenę szukającego nokautu, mogą poczuć się zaskoczone.

- Proszę pana, najpierw zobaczymy, a później będziemy oceniać. Oczywiście teraz wiele rzeczy można powiedzieć, ale walka to wszystko zweryfikuje - odpowiedział wymijająco Liczik.

Sam Cieślak jest świadomy, że w walkach na najwyższym poziomie bycie zawodnikiem jednowymiarowym jest niewystarczające. Stąd coraz większa wszechstronność w boksie naszego zawodnika.

- Potwierdzam to. Michał wygląda coraz lepiej, jest dojrzały i doświadczony, a sam wiek też na pewno robi swoje. Boksuje coraz inteligentniej, a wszystko to wygląda optymistycznie. Jednak trening to trening, a dopiero walka jest egzaminem - podkreśla Liczik.

Trener za to bez ogródek przyznał, że Cieślak nie przepuści okazji na efektowne zakończenie pojedynku.

- Będziemy starali się pokazać z jak najlepszej strony, po prostu żeby nie zostawić sędziom jakichkolwiek wątpliwości. Jeśli tylko nadarzy się okazja, to trzeba będzie zakończyć pojedynek przed czasem.

Na koniec szkoleniowiec odniósł się do pytania, czy w długim okresie przygotowań do pojedynku z Kaszyńskim przydarzyło się coś, co zakłóciło optymalny cykl pracy?

- Nie chciałbym o tym gadać, na dzisiaj wszystko jest dobrze. A to, co było, zostawiamy dla siebie. Najważniejsza jest walka - krótko odparł Liczik.

Artur Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje