Reklama

Reklama

Boks. Ahmedovs: W stawce walki Głowacki - Briedis nie było pasów WBO i WBC

Sensacyjna informacja dotarła z Łotwy, gdzie w sobotę odbyła się mająca skandaliczny przebieg walka Krzysztofa Głowackiego z Mairisem Briedisem. Andrejs Ahmedovs, szef tamtejszej federacji bokserskiej ujawnił, że w puli pojedynku nie znalazł się ani jeden tytuł mistrza świata, choć jeszcze na dobę przed walką zapowiadane były dwa trofea.

Z każdą kolejną godziną, która mija od wywołującego wciąż ogromne emocje pojedynku Głowackiego z Briedisem, wiadomo coraz mniej. W tej chwili bodaj jedyną pewną rzeczą jest to, że walka o awans do finału turnieju World Boxing Super Series w kategorii junior ciężkiej odbyła się, choć zdaniem wielu powinna zostać uznana za nieodbytą.

Reklama

Brutalne uderzenie łokciem przez Briedisa, druga runda przedłużona o dziewięć sekund, a w tym czasie kolejny nokdaun na Polaku, zaś na końcu kategorycznie zabronione przed zakończeniem walki wbiegnięcie sekundanta Łotysza - to największe przewiny rywala, jego obozu, a przede wszystkim sędziego ringowego 77-letniego Roberta Byrda, który totalnie nie panował nad wydarzeniami w ringu.

W ostatnich godzinach pojawiały się wątpliwości, o jakie tytuły toczył się polsko-łotewski pojedynek w Rydze. Teraz z terenu rywala napłynęły sensacyjne doniesienia, których autorem jest - jak się wydaje - bardzo wiarygodna osoba, bo szef łotewskiej federacji bokserskiej Andrejs Ahmedovs.

Sternik związku, w rozmowie z portalem sportacentrs.com ogłosił, że koniec końców żadna z anonsowanych organizacji, czyli WBO i WBC, nie sankcjonowały tego pojedynku. To oznacza - ni mniej ni więcej - że pięściarze nie walczyli o pasy mistrzowskie obu tych federacji. To wielkie zaskoczenie, bo do końca wydawało się, że organizacja WBO trzymała pieczę nad tym pojedynkiem. To zresztą na kanwie zgrzytu obu federacji, który miał dotyczyć liczby delegowanych "swoich" sędziów, szef WBC Mauricio Salaiman na godziny przed pojedynkiem napisał, że jego federacja stawia weto.

- Przed walką było wiele pytań i wątpliwości. Każda z organizacji ma swoje przepisy i niedługo przed rozpoczęciem pojedynku organizatorzy postanowili, że pięściarze zaboksują tylko o miejsce w finale WBSS, a wszystko omówią później - wyjaśnił Ahmedovs. Jak zatem wyjaśnić wpis na oficjalnym profilu WBO w mediach społecznościowych, gdzie znalazły się gratulacje za zdobyte mistrzostwo dla Briedisa?

Ahmedovs ma nadzieję, że oba trofea znajdą się w puli finałowej batalii turnieju WBSS pomiędzy Briedisem i Yunierem Dorticosem.

Jeśli fakty ujawnione przez Ahmedovsa nie ulegną jakiejś cudownej przemianie, Głowacki powinien zachować pas czempiona WBO, z którym przystępował do tej konfrontacji.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Andrejs Ahmedovs | Mairis Briedis | Krzysztof Głowacki | Robert Byrd

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje