Reklama

Reklama

Boks. Adwokaci rodziny Dawida "Cygana" Kosteckiego wydali komunikat

"Każdy przypadek śmierci osoby pozbawionej wolności musi zostać dogłębnie zbadany, dlatego naszym zdaniem, w świetle wątpliwości szokujące i przedwczesne jest stanowisko Prokuratury Krajowej" - napisali pełnomocnicy rodziny zmarłego w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce Dawida "Cygana" Kosteckiego, mecenasi Roman Giertych oraz Jacek Dubois.

Stanowisko warszawskich adwokatów, do których o pomoc w - zdaniem rodziny 38-letniego Kosteckiego - zagadkowej śmierci za murami aresztu, ukazało się na oficjalnym profilu w mediach społecznościowych Romana Giertycha.

Reklama

Przypomnijmy, że ciało byłego pięściarza, który odsiadywał wyrok 5 lat i 100 dni pozbawienia wolności, zostało znalezione nad ranem 2 sierpnia. Rzeczniczka prasowa dyrektora generalnego Służby Więziennej ppłk Elżbieta Krakowska poinformowała w komunikacie, że Kostecki powiesił się na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku pod kocem, co uniemożliwiło natychmiastową reakcję współosadzonych. Akcja reanimacyjna, przeprowadzona najpierw przez funkcjonariuszy Służby Więziennej, a następnie ekipę pogotowia ratunkowego, nie uratowała mu życia.

W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" napisała, że prokurator, który pierwszy oglądał ciało Kosteckiego, odkrył dwa maleńkie - jak po igle - nakłucia na szyi byłego pięściarza. Z informacji gazety wynika, że prokurator podejrzewał, iż Kostecki mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony, co miało sfingować samobójstwo.

Tym doniesieniom zaprzeczyła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, ustami swojego rzecznika Marcina Sadusia, w przekazanym komunikacie Polskiej Agencji Prasowej. - Biegli w opinii stanowczo wykluczyli, że są to ślady powstałe na skutek ukłucia, wkłucia lub nakłucia. Są one jedynie zadawnionymi strupami, nie mającymi związku ze śmiercią denata. Każdy ślad na ciele denata był zweryfikowany przez biegłych, którzy stanowczo wskazali jednoznaczną przyczynę śmierci Dawida Kosteckiego - zaznaczył prok. Saduś.

Najbliżsi Kosteckiego nie wierzą w wersję o samobójstwie i domagają się, teraz - za pośrednictwem swoich pełnomocników, ponownej sekcji zwłok oraz dogłębnego zbadania, czy w śmierć "Cygana" mogą być zamieszane osoby trzecie. Jednak jeszcze w piątek Prokuratura Krajowa wydała oświadczenie, dementujące informację o tym, jakoby miała być zlecona ponowna sekcja zwłok.

Teraz pełnomocnicy rodziny Kosteckiego postanowili odnieść się do sprawy, publikując na oficjalnym profilu Giertycha oficjalny komunikat, zaczynając od tego, że eks-pięściarz już za rok mógł starać się o warunkowe wyjście z więzienia, a w planach miał założenie szkoły bokserskiej.

"Według relacji rodziny Dawid Kostecki nie chciał zostać przetransportowany do Warszawy, gdzie miał zeznawać w innej sprawie i czuł się w Areszcie Śledczym w Białołęce zagrożony" - napisano, akcentując fakt, że Kostecki był świadkiem w sprawie tzw. afery obyczajowej na Podkarpaciu.

"Dawid Kostecki był świadkiem, od którego zeznań zaczęło się śledztwo w sprawie domu publicznego, w którym grupa przestępcza nagrywała powszechnie znane osoby, i w którym wykorzystywano osoby małoletnie. W ostatnim czasie, jak donoszą media, śmiercią samobójczą zmarło jeszcze dwóch innych świadków zeznających w tej sprawie. Wiele wątków w tej sprawie nadal nie doczekało się wyjaśnienia" - napisali mec. Giertych i Dubois, podkreślając konieczność przeprowadzenia postępowania w sprawie śmierci sportowca ze szczególną starannością, przeprowadzeniem wszelkich możliwych dowodów i zbadaniem wszystkich wątków.

Biorąc powyższe pod uwagę, adwokaci w imieniu rodziny zmarłego domagają się szeregu czynności. Tajemniczy jest zwłaszcza ostatni podpunkt: "domagamy się zachowania transparentności postępowania przed opinią publiczną, a zwłaszcza ujawnienia materiałów wskazujących na udział osób trzecich w zdarzeniu, które zostały pominięte milczeniem przez Prokuraturę Krajową w jej oświadczeniu".

Jak ustaliła "Rzeczpospolita", czerpiąc wiedzę z Prokuratury Krajowej, Kostecki w swoich zeznaniach "nigdy nie wskazał, aby znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich".

38-letni Kostecki w więzieniu przebywał po raz piąty, odbywając karę pozbawienia wolności za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Był karany m.in. za handel narkotykami, kradzieże samochodów, czerpanie korzyści z nierządu i oszustwa podatkowe. Obecna kara miała dobiec końca w 2021 roku.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje