Reklama

Reklama

Boks. Adam Kownacki mówi, dlaczego nie wziął walki z Anthonym Joshuą

Najlepszy polski pięściarz wagi ciężkiej Adam Kownacki nadal musi uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na swoją mistrzowską szansę. Nasz zawodnik jednak podtrzymuje zdanie, iż nie żałuje, że kilka miesięcy temu nie zdecydował się skrzyżować rękawic z Anthonym Joshuą.

Pół roku temu waga ciężka przeżyła prawdziwe trzęsienie ziemi. Meksykanin Andy Ruiz jr, który z niewielkim wyprzedzeniem przyjął walkę z Joshuą, zastępując przyłapanego na dopingu Jarrella Millera, sprawił gigantyczną sensację.

Pięściarz rodem z Meksyku zaboksował bez kompleksów, parokrotnie rzucił na deski AJ'a, aż w końcu sędzia ringowy podjął decyzję o przerwaniu pojedynku.

7 grudnia o powtórce nie były mowy, bo tylko Joshua odrobił pracę domową, a Ruiz zachował się jak amator. Mistrzowskie pasy i miliony dolarów na koncie tak go rozleniwiły, że do obrony tytułu przystąpił nieprzygotowany, choć do końca starał się wszystkich oszukiwać, a najbardziej siebie.

Reklama

Rewanż w Arabii Saudyjskiej śledził m.in. Adam Kownacki, który - co nie jest tajemnicą - 1 czerwca w Madison Square Garden mógł znaleźć się w miejscu Ruiza. Niepokonany "Babyface" (20 zwycięstw) jednak nie skorzystał z oferty z cyklu "last minute", choć wtedy przykład Ruiza pokazał, że czasami warto podejmować wielkie ryzyko.

Nasz pięściarz nie żałuje, że sprawy tak się potoczyły, a wrócił do tego na łamach "Przeglądu Sportowego". 

- Nie, nie czułem smutku ani złości, że nie wziąłem tej walki. Akurat nie byłem w formie i to zaważyło. Fakt, wtedy myślałem, że szansa walki o mistrzostwo nadejdzie szybciej. Jednak może tamtej nocy dostałbym bęcki z powodu słabego przygotowania? W boksie wystarczy jedna słaba walka i każdy cię skreśla, musisz wszystko odbudowywać. Dziś wierzę, że jestem w stanie pokonać Joshuę - twierdzi 30-letni Kownacki.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama