Reklama

Reklama

Bob Arum nie chce Mike'a Tysona w prawdziwej walce

​Sławny promotor Bob Arum podchodzi do powrotu Mike'a Tysona po piętnastoletniej przerwie w podobnym tonie jak Eddie Hearn. Szef grupy Top Rank nie chciałby firmować takiej walki, choć przyznaje, że wpływy z PPV byłyby znakomite.

Hearn poinformował wczoraj, że ludzie z obecnej ekipy Tysona zwrócili się do niego z pytaniem o ewentualną współpracę i zorganizowanie 53-letniemu Mike'owi walki.

- Osobiście chciałbym zobaczyć taką walkę, tylko zastanawiam się jednocześnie, czy pozwalając 53-letniej legendzie tego sportu wrócić na ring, nie postąpiłbym trochę nieodpowiedzialnie? - zastanawia się Hearn. Teraz w podobnym tonie mówi Arum.

- Taka walka Tysona mogłaby przynieść bardzo duże zyski ze sprzedaży PPV. Ja jednak nie wyłożę na takie coś swoich pieniędzy. Wielu ludzi potraciło pracę i nie wyciągnę od nich po 80 dolarów za walkę ponad 50-letniego faceta. Nie chciałbym zresztą oglądać Mike'a w prawdziwej walce z młodym rywalem. Nie ma mowy, czasu się nie cofnie - mówi szef Top Rank. Inaczej podszedłby do pomysłu walki pokazowej, na przykład z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO), który przecież dostał imię od ojca na cześć "Żelaznego Mike'a".

Reklama

- Jeśli pieniądze miałyby pójść na cele charytatywne, fajnym pomysłem byłaby walka Tysona z Furym. Taka idea byłaby ciekawa - dodał Arum.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne