Bezlitosny Robert Karaś deklasuje na FAME MMA. Wystarczyła jedna runda
Robert Karaś zaliczył udany występ na gali FAME MMA 30: Icons. Triathlonista zmierzył się z influencerem "Klepsydrą". Był to pojedynek do jednej bramki, bowiem od pierwszych sekund mocno przeważał i łącznie trzy razy posłał na deski swojego oponenta. Trzeci knockdown okazał się ostatecznym i mimo powstania sędzia nie dopuścił już "Klepsydry" do walki.

Podczas jubileuszowej gali FAME MMA 30: ICONS do klatki powrócił Robert Karaś, który zmierzył się z internetowym twórcą Kasprem "Klepsydrą" Gutkowskim. Starcie zostało zakontraktowane w formule mieszanej, łączącej elementy boksu oraz K-1, co dodatkowo podkręcało emocje przed pierwszym gongiem.
Karaś przystępował do walki jako postać dobrze znana kibicom sportu. Rekordzista w ekstremalnych dystansach triathlonowych, który w ostatnich latach próbował swoich sił również w freak fightach. W klatce FAME miał już doświadczenie, w tym zwycięstwo nad Filipkiem, ale także porażkę z Jakubem Nowaczkiewiczem. Powrót na galę był dla niego okazją, by ponownie zaznaczyć swoją obecność w tym środowisku i udowodnić, że jego sportowe przygotowanie może przełożyć się na skuteczność w walce.
Jego rywal, "Klepsydra", czyli Kasper Gutkowski, był natomiast debiutantem w świecie freak fightów, który popularność zdobył w internecie. Dla youtubera była to pierwsza okazja, by sprawdzić się w klatce na tak dużej scenie i od razu przeciwko bardziej doświadczonemu przeciwnikowi. Zestawienie od początku budziło mieszane reakcje, ale jednocześnie przyciągało uwagę widzów ciekawych, jak poradzi sobie nowa postać w konfrontacji z zawodnikiem mającym już za sobą występy w FAME.
Karaś wyszedł do klatki bardzo pewny siebie, już w pierwszej rundzie trafił rywala, który padł na deski i był liczony. Wydawało się, że koniec walki "Klepsydry" jest bardzo blisko. Minutę przed końcem rundy triathlonista znowu trafił i powalił oponenta. Na kolejny potężny cios trzeba było czekać 30 sekund, tym razem sędzia nie dopuścił go do walki i zakończył pojedynek. Zaważyła szybkość i pewność siebie Roberta Karasia, który odniósł zasłużone zwycięstwo w pierwszej rundzie.










