Reklama

Reklama

Bey odebrał Vazquezowi tytuł w wadze półśredniej IBF

Po sześciu skutecznych obronach i ponad czterech latach panowania Miguel Vazquez (34-4, 13 KO) utracił tytuł mistrza świata federacji IBF na rzecz Mickeya Beya (21-1-1, 10 KO).

Walka w Las Vegas zakończyła się wygraną na punkty Beya. Werdykt nie był jednomyślny, dwaj sędziowie wskazali na pretendenta - 119:109, 115:113, a inny na obrońcę pasa Vazqueza - 115:113.

Za walkę w Las Vegas Vazquez zarobił 450 tysięcy dolarów, a zwycięzca - 125 tys.

Niegdyś waga ciężka miała Johna Ruiza, zaś teraz waga lekka ma Vazqueza. I podobnie jak niegdyś "Milczek", on również do perfekcji opanował walkę w klinczu i prowadzenie tzw. "brudnej walki". Nie jest może efektowny, ale nietypowy styl zazwyczaj sprawiał problemy kolejnym przeciwnikom.

Reklama

Teraz na jego drodze stanął Bey i obaj nie pasowali sobie tak bardzo, że celnych ciosów było jak na lekarstwo, a poszczególne rundy niezwykle trudne do oceny. Amerykanin potrafił kilka razy trafić lewym sierpowym w krótkich wymianach, lecz o ponowieniu akcji nie było nawet mowy.

Ostatecznie po gongu kończącym tą przeraźliwie nudną walkę rozstrzał był spory. Ostatecznie stosunkiem głosów dwa do jednego zwyciężył challenger - 115:113, 113:115 i 119:109.

Dowiedz się więcej na temat: Mickey Bey | boks | Miguel Vazquez | sporty walki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje